2017-06 Wiosenny Rajd do Pawełek

W tym roku po raz pierwszy wybraliśmy się większą grupą…

2016-08 Pokaz wody i ognia w Nysie

Dziś pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia, za kilka godzin przyjadą…

2016-07 Orle Gniazda Green Ways

2016-07-02 dzień 1 sobota Odcinek Opole Olsztyn Wyruszamy w 3…

2016-07-02:15 Letnia wyprawa doliną Dunaju

W tym roku postanowiliśmy by w lecie zorganizować zagraniczną wycieczkę…

2016-05 Majowy weekend w Jesenikach

Tym razem, ze względu na krótki czas po mojej operacji,…

tela

tela

Kamionka

Pierwsze moczenia i szaleństwa z piłką już za nami. Przyjeżdżajcie !!!

Dziękuję Wam za ciepłe słowa i źyczenia, wzruszyłam się. Wiosna idzie, czas pomyka, mi tu trochę stanął czas, plackiem leżę, w sufit patrzę, ech.... powspominam  Was : Marka i Grzesia, co w kupie trzymają nas, Adasia,drania, poszedł w las?, Bruna brodowłochatego, Bercika bananowego, Czesia anabergowego, Czesia drugiego, chudszego, Ewunię, co lubi żabką wpław, Elę od wielu ważnych spraw, Grażynkę z Koszyka, Grażynkę, co z Jackiem pomyka (ach te Jej ciasteczka), Jacka, szefa od jazdy na poligonie, Januszka bez skarpet (bo na bidonie), Jorgusia, mistrza sportu wszelkiego, Józka, z dzielnicy sąsiada jego, Kazia Wielkiego, króla ulubionego, Marzenkę, twardą zawodniczkę, Krystynkę, co prześcignie wszystkie, Zibiego, naszego wilka morskiego, Sieriożę,  w siatę nie masz tu lepszego, Jędrka, co rowera ma "znacznego", Staszka metalchemowego, Tadka, nartokolarza przesympatycznego, Maćka, gość z Olsztyna, nie tylko w ścisłych nas zagina, Sławka, najwyższego rangą, a co! Innych już nie wymienię, bo .... ten częstochowski  rym mnie zmierził wiela...... WESOŁYCH ŚWIĄT! Dozo, Ela

 

Z małym opóźnieniem powitaliśmy klubowo 2016 Rok, bo dopiero 3 stycznia. Słyszałam, że 1 stycznia "U Lisa" zjawił się szef Marek i jednoosobowo, w spokoju świętował, no cóż.... co się miał ściskać :-). Wracając do niedzieli 3.01. - na zbiórce zjawiło się podobno więcej osób, niż później na ognisku, wiem o Sławku i Zibi, ale dość szybko zmarzły im przeróżne członki i nie dotarli na trasę nadodrzańską, gdzie w pobliżu kamionki Bolko rozpaliliśmy rajderski ogień.

Jako że Mikołaja trafiło na niedzielę, albo odwrotnie, jak kto woli, tak więc na dzisiejszą zbiórkę przyjechali tłumnie Mikołaje: Jacek, Janusz, Jorguś, Ewa, Kaziu  (nie do rozpoznania) oraz pozostali "święci", co zgubili czapeczki : Stasie dwa, Bercik, Tadziu, Marek, Marzenka, Siergiej, Czesiu.  Mikołaj Jacek od stóp do głów w barwach coca-coli wjechał na Mickiewicz Plac saniowerem z powiewającą, trochę przekrzywioną, białą brodą i od razu przystąpił do rzeczy. Mikołajowym zwyczajem sięgnął do swych wielkich worów i rozdawał prezenty.

Uf, jak gorąco - to dokąd? Szlakiem wody, rzecz jasna, tym bardziej, że w składzie jest Ewa, pierwsza żaba w Klubie. Oprócz Niej przybyli: Marzena, Kaziu, Grzesiek, Sławek, Krysia, Herbert, Tadek, Bruno, no i ja na dokładkę. Ale ścisk! Kierunek Turawa. Przez las. Żeby w cieniu. Cień był i błotko i grząsko też. Pierwsze moczenie odbyło się w Średnim Jeziorze.

Tydzień temu Afryka dzika, dziś po prostu lato. Była więc kąpiel w kamionce Bolko, piłka,a jakże, a potem trasa, taki nasz, wg Krysi, triathlon. Niemodlińskie Towarzystwo Regionalne wymyśliło rajd szlakiem zburzonych pałaców - to się wybraliśmy. Dzisiaj parę osób wracało właśnie z Łącznika, inni nie byli zainteresowani rajdem niemodlińskim (godzina rozpoczęcia 14.00- to rzeczywiście trochę późna pora), tak więc po orzeźwiającej kąpieli wyruszyliśmy jedynie w piątkę (Krysia, Iwona, Jurek, Jacek) na Szydłów, po drodze odwiedzając posiadłość Jacka na Wyszomirskiego (fajnego ma kota).

Czesiu, Tadek i Jacek wyruszyli o 9.30 do Kamienia, a ja z Jurkiem za nimi o 10.15. Padało, właściwie siąpiło, ale w ciągu dnia deszcz poszedł na wschód, a my mieliśmy całkiem przyzwoite warunki.

Ostatni majowy poranek powitał nas miłą pogodą, nie za ciepło, nie za zimno - idealnie na wyprawę. Na zbiórkę przyjechali : Marzena, Herbert, Tadek, Sławek, Marek, Kaziu no i ja.

1. Dęte orkiestry w Białej
2. Duło ostro
3. Dętka przebita

Jacek (Żak) wymyślił tę Białą i udało mu się (nam też). Wycieczka piękna bardzo i długa bardzo. Do Białej pedałowaliśmy przez Szydłów, Lipno, Tułowice, Korfantów, u celu było już ponad 60 km.

Na zbiórce frekwencja mizerna, bo wielu Rajdersów wracało właśnie z czeskiego rajdu, natomiast Grażyna z Anią i Jurkiem umówili się na zwiedzanie Głogówka. To i my, ja (już po głosowaniu) z Herbertem w duecie, wyruszyliśmy tamże, po drodze zgarniając jeszcze Staszka zmierzającego na zbiórkę.

Strona 1 z 2

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 486 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie