2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach Wyróżniony

Spis treści

Trzeci dzień - Wyprawa na Svycarnę - kolejny raz błądzimy i zamiast od razu pojechać na Cervonohorskie Sedlo jedziemy w kierunku na Vysoky Vodopad. Gdy się zorientowaliśmy część grupy postanawia wrócić i wjeżdżać prawidłowo a ja z Grażyną ruszamy poznaną wczoraj drogą ( jednak tym razem jedziemy krótszym warinatem i wyjeżdżamy koło Filipovic ). Spotkaliśmy się wszyscy na Cervonohorskym Sedle. Ruszliśmy w kierunku Svycarny. Ja znałem już tą drogę wcześniej - w marcu razem z Wojtkiem pokonałem ją na biegówkach i bardzo mnie ciekawiło jak będzie wyglądać rowerem.  Mozolnie wspinamy pod górę, dodatkowo pod samą Svycarną pojawiają się duże kamienie ( z których za jakiś czas pewnie powstanie droga ). Po drodze piękne widoki na Pradziada i Elektrownię w Koutach. Po Svycarny część chciała przejść żółtym szlakiem na Sedlo Vidly , szlak okazał się jednak pieszy także pojechaliśmy wszyscy ( oprócz Macieja i Sławka ) na Pradziada. Tu zaczęło się trochę chmurzyć i grzmiećw oddali także część popędziła z powrotem i zaczęli się przedzierać żółtym szlakiem a ja, Grażyna, Siergiej, Tadek i Czesiek spokojnie piliśmy piwo w restauracji na Pradziadzie, Na Pradzadzie ciekawostka - pojawiają się rowerzyści , którzy okrążają figurę Pradziada i zjeżdżają w dół. Gdy my piliśmy piwo zadzwonił do nas Kazik abyśmy nie wracali żółtym szlakiem. Po wypiciu piwa i sesji zdjęciowej ruszyliśmy z powrotem na Svycarnę. Aby omiąć kamienie wybraliśmy czerwony szlak pieszy. Nie był specjalnie zły choć schodzenie z rowerami łatwe nie było , dodatkowo miejscami pojawiały się opary mgły a w oddali grzmoty ( atmosfera jak z horroru ). Jednak szczęśliwie dotarliśmy na Cervonohoske , potem penzion Pepovka ( pyszny obiadek ) i powrót do domu. Druga ekipa wróciła 2 godziny wcześniej. Jak nam potem opowiadali ich trasa żółtym szlakiem była dużo trudniejsza a Piotrkowi zagotowały się hamulce.


Ostatnio zmieniany poniedziałek, 14 maj 2018 22:40

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 3278 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie