2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

31.05--02.06.2013 Opava

Spis treści

W niedzielę po śniadaniu przygotowanym przez Czeszki po godzinie 9 ruszyliśmy w trasę. Pogoda była słoneczna, co było miłym zaskoczeniem po wczorajszych ulewach, wiec humory dopisywały. Rowerowymi ścieżkami, asfaltowymi, a czasem nieco kamienistymi i błotnistymi (ku uciesze niektórych na „góralach”) pojechaliśmy w stronę granicy kręcąc się raz po jednej, raz po drugiej stronie. Dotarliśmy do Hnevosic - gdzie  znajdował się drewniany kościół z 1730 r. Jedyny taki w okolicach Opavy. Wśród Czechów katolików jest niewielu, ale w okolicach Hnevosic jest  silna i zaangażowana wspólnota chrześcijańska. Z czasem ten drewniany kościółek stał się dla nich zbyt ciasny. Wiele lat zabiegali o budowę nowego kościoła, ale w czasach komuny to było niemożliwe. Nie mieli własnej parafii, podlegali pod pobliski Oldrisov, skąd przyjeżdżał ksiądz, by odprawić niedzielną mszę. Dopiero w roku 1996 dzięki wsparciu fundatorów z Niemiec, dopłacie Ministerstwa i składkom mieszkańców w półtora roku wybudowano duży nowy murowany kościół o dość nietypowej bryle, a ten stary drewniany jest systematycznie remontowany i jeden raz w roku, na odpust, odprawiana jest msza św. Od 9 lat jest tam proboszczem na parafii Polak, ksiądz pochodzący z Będzina i to on nas oprowadzał i opowiedział o historii parafii i kościołów. Mieszkańcy są wyjątkowo serdeczni, poczęstowali nas ciastem, przynieśli napoje, chętnie z nami rozmawiali opowiadając historię tego miejsca. Ciekawostką jest, że są tam relikwie św. Siostry Faustyny. Po krótkiej modlitwie udaliśmy się w dalszą podróż. W południe miał być krótki postój w Sudicach, ale trochę się przeciągnął ze względu na amatorów czeskiego piwa i czosnkowej polewki no i wymiany dętki uszkodzonej w rowerze jednego młodzieńca z Raciborza. Mijając kolejne hopki (z następną przerwą na postój i naprawę dętki i opony) dotarliśmy do drewnianego kościółka pokutnego z XVII w., tym razem po polskiej stronie w Piotrowicach Wielkich. Obejrzeliśmy go dokładnie i tu nastąpiło oficjalne zakończenie rajdu, ostatnie społeczne foto i pożegnanie z Czeskimi przyjaciółmi, którzy wyruszyli w powrotną drogę do Opavy, a my dalej z chłopakami z grupy Jurka do Raciborza. Jurek zaprosił nas na kościelny festyn, gdzie pokrzepiliśmy się kawą i smacznym ciastem, potem były jeszcze tradycyjne lody u Włocha na raciborskim rynku i pognaliśmy na dworzec kolejowy. W ten dzień rano mieliśmy ambitne plany, by do Kędzierzyna jechać na rowerach, ale jak zwykle życie je zweryfikowało. Zwiedzanie się trochę przeciągnęło, kolejne łatanie dętek też, wiec obawialiśmy się, że nie zdążymy na pociąg w Kędzierzynie. Czasu było mało, kolejka w kasie na dworcu w Raciborzu duża, więc bilet zbiorowy kupiliśmy w pociągu. Załapaliśmy się na jakąś zniżkę (Ty + 1, 2, 3) – bilet był nawet tańszy niż ten, który kupiliśmy w kasie w Opolu. A na kolei, jak na kolei. Tłok był spory, stopnie do wagonu jak zwykle wysokie, no i na dodatek przesiadka w Kędzierzynie, znowu przejście podziemne i schody, a na koniec zapchany przedział rowerowy. Musieliśmy trochę wykłócać się z naszą mało sympatyczną młodzieżą, która nie rozumie, do czego służy przedział rowerowy. Tak wiec w niemiłej i dusznej atmosferze (bo zrobiło się na dodatek gorąco) dotarliśmy o godzinie 18 do Opola. W sumie zrobiliśmy około 140 km (Marek i Janusz o wiele więcej, bo oni wyruszyli wcześniej).

 

{iframe src="http://www.endomondo.com/embed/workouts?w=qP7ryU3t0As&width=580&height=600&width=950&height=600" width="950" height="600" frameborder="0" scrolling="no"}{/iframe}

 

DSCF4496 [1024x768].JPG
DSCF4496 [1024x768].JPG DSCF4496 [1024x768].JPG
DSCF4497 [1024x768].JPG
DSCF4497 [1024x768].JPG DSCF4497 [1024x768].JPG
DSCF4498 [1024x768].JPG
DSCF4498 [1024x768].JPG DSCF4498 [1024x768].JPG
DSCF4499 [1024x768].JPG
DSCF4499 [1024x768].JPG DSCF4499 [1024x768].JPG
DSCF4501 [1024x768].JPG
DSCF4501 [1024x768].JPG DSCF4501 [1024x768].JPG
DSCF4502 [1024x768].JPG
DSCF4502 [1024x768].JPG DSCF4502 [1024x768].JPG
DSCF4503 [1024x768].JPG
DSCF4503 [1024x768].JPG DSCF4503 [1024x768].JPG
DSCF4504 [1024x768].JPG
DSCF4504 [1024x768].JPG DSCF4504 [1024x768].JPG
DSCF4505 [1024x768].JPG
DSCF4505 [1024x768].JPG DSCF4505 [1024x768].JPG
DSCF4507 [1024x768].JPG
DSCF4507 [1024x768].JPG DSCF4507 [1024x768].JPG
DSCF4509 [1024x768].JPG
DSCF4509 [1024x768].JPG DSCF4509 [1024x768].JPG
DSCF4510 [1024x768].JPG
DSCF4510 [1024x768].JPG DSCF4510 [1024x768].JPG
DSCF4511 [1024x768].JPG
DSCF4511 [1024x768].JPG DSCF4511 [1024x768].JPG
DSCF4512 [1024x768].JPG
DSCF4512 [1024x768].JPG DSCF4512 [1024x768].JPG
DSCF4514 [1024x768].JPG
DSCF4514 [1024x768].JPG DSCF4514 [1024x768].JPG
DSCF4515 [1024x768].JPG
DSCF4515 [1024x768].JPG DSCF4515 [1024x768].JPG
DSCF4517 [1024x768].JPG
DSCF4517 [1024x768].JPG DSCF4517 [1024x768].JPG
DSCF4518 [1024x768].JPG
DSCF4518 [1024x768].JPG DSCF4518 [1024x768].JPG
DSCF4520 [1024x768].JPG
DSCF4520 [1024x768].JPG DSCF4520 [1024x768].JPG
DSCF4522 [1024x768].JPG
DSCF4522 [1024x768].JPG DSCF4522 [1024x768].JPG
DSCF4523 [1024x768].JPG
DSCF4523 [1024x768].JPG DSCF4523 [1024x768].JPG
DSCF4524 [1024x768].JPG
DSCF4524 [1024x768].JPG DSCF4524 [1024x768].JPG
2013-06-02 09.36.33.jpg
2013-06-02 09.36.33.jpg 2013-06-02 09.36.33.jpg
2013-06-02 09.40.12.jpg
2013-06-02 09.40.12.jpg 2013-06-02 09.40.12.jpg
2013-06-02 09.40.42.jpg
2013-06-02 09.40.42.jpg 2013-06-02 09.40.42.jpg
2013-06-02 09.41.23.jpg
2013-06-02 09.41.23.jpg 2013-06-02 09.41.23.jpg
2013-06-02 09.49.38.jpg
2013-06-02 09.49.38.jpg 2013-06-02 09.49.38.jpg
2013-06-02 09.49.43.jpg
2013-06-02 09.49.43.jpg 2013-06-02 09.49.43.jpg
2013-06-02 10.21.05.jpg
2013-06-02 10.21.05.jpg 2013-06-02 10.21.05.jpg
2013-06-02 10.21.37.jpg
2013-06-02 10.21.37.jpg 2013-06-02 10.21.37.jpg
2013-06-02 10.21.50.jpg
2013-06-02 10.21.50.jpg 2013-06-02 10.21.50.jpg
2013-06-02 10.35.13.jpg
2013-06-02 10.35.13.jpg 2013-06-02 10.35.13.jpg
2013-06-02 10.44.58.jpg
2013-06-02 10.44.58.jpg 2013-06-02 10.44.58.jpg
2013-06-02 10.45.08.jpg
2013-06-02 10.45.08.jpg 2013-06-02 10.45.08.jpg
2013-06-02 11.33.26.jpg
2013-06-02 11.33.26.jpg 2013-06-02 11.33.26.jpg
2013-06-02 11.45.14.jpg
2013-06-02 11.45.14.jpg 2013-06-02 11.45.14.jpg
2013-06-02 11.57.06.jpg
2013-06-02 11.57.06.jpg 2013-06-02 11.57.06.jpg
2013-06-02 12.06.22.jpg
2013-06-02 12.06.22.jpg 2013-06-02 12.06.22.jpg
2013-06-02 12.06.29.jpg
2013-06-02 12.06.29.jpg 2013-06-02 12.06.29.jpg
2013-06-02 12.06.33.jpg
2013-06-02 12.06.33.jpg 2013-06-02 12.06.33.jpg
2013-06-02 12.06.37.jpg
2013-06-02 12.06.37.jpg 2013-06-02 12.06.37.jpg
2013-06-02 13.12.37.jpg
2013-06-02 13.12.37.jpg 2013-06-02 13.12.37.jpg
2013-06-02 13.58.33.jpg
2013-06-02 13.58.33.jpg 2013-06-02 13.58.33.jpg
2013-06-02 13.59.58.jpg
2013-06-02 13.59.58.jpg 2013-06-02 13.59.58.jpg
2013-06-02 14.16.53.jpg
2013-06-02 14.16.53.jpg 2013-06-02 14.16.53.jpg
2013-06-02 14.17.02.jpg
2013-06-02 14.17.02.jpg 2013-06-02 14.17.02.jpg
2013-06-02 14.43.44.jpg
2013-06-02 14.43.44.jpg 2013-06-02 14.43.44.jpg
2013-06-02 14.44.08.jpg
2013-06-02 14.44.08.jpg 2013-06-02 14.44.08.jpg
2013-06-02 14.44.26.jpg
2013-06-02 14.44.26.jpg 2013-06-02 14.44.26.jpg
2013-06-02 14.44.39.jpg
2013-06-02 14.44.39.jpg 2013-06-02 14.44.39.jpg
2013-06-02 18.00.51.jpg
2013-06-02 18.00.51.jpg 2013-06-02 18.00.51.jpg
DSCF4480 [1024x768].JPG
DSCF4480 [1024x768].JPG DSCF4480 [1024x768].JPG
DSCF4481 [1024x768].JPG
DSCF4481 [1024x768].JPG DSCF4481 [1024x768].JPG
DSCF4482 [1024x768].JPG
DSCF4482 [1024x768].JPG DSCF4482 [1024x768].JPG
DSCF4483 [1024x768].JPG
DSCF4483 [1024x768].JPG DSCF4483 [1024x768].JPG
DSCF4484 [1024x768].JPG
DSCF4484 [1024x768].JPG DSCF4484 [1024x768].JPG
DSCF4485 [1024x768].JPG
DSCF4485 [1024x768].JPG DSCF4485 [1024x768].JPG
DSCF4486 [1024x768].JPG
DSCF4486 [1024x768].JPG DSCF4486 [1024x768].JPG
DSCF4487 [1024x768].JPG
DSCF4487 [1024x768].JPG DSCF4487 [1024x768].JPG
DSCF4488 [1024x768].JPG
DSCF4488 [1024x768].JPG DSCF4488 [1024x768].JPG
DSCF4489 [1024x768].JPG
DSCF4489 [1024x768].JPG DSCF4489 [1024x768].JPG
DSCF4493 [1024x768].JPG
DSCF4493 [1024x768].JPG DSCF4493 [1024x768].JPG
DSCF4494 [1024x768].JPG
DSCF4494 [1024x768].JPG DSCF4494 [1024x768].JPG

Nasza piątka w Raciborzu, po opuszczeniu pociągu, udała się bocznymi drogami w kierunku Opavy. Pogoda była piękna, humory nam dopisywały, ale nie obyło się bez małych przepychanek na trasie z Jacusiem i jego endomondo, który swoim zwyczajem tylko czekał na okazję by nas wciągnąć w błoto, piach lub kamienie. Większość się nie dała, tylko Czesiek pojechał na skróty z Jackiem, a my asfalcikiem przez Kobierice i Velkie Hostice pognaliśmy do Chlebicova, gdzie czekał na nas Rudolf. Po drodze obejrzeliśmy pałac w Velkich Hosticach - pierwszy pałac powstał tam na przełomie XV i XVI wieku. Przebudowany w 1754 i 1840 roku. Obecnie jest tam restauracja i hotel. Wokół zadbany park krajobrazowy, bardzo ładny pałacyk (widać na obrazku w galerii).

 

Rudolf czekał na nas w restauracji w Chlebicovie razem z resztą uczestników rajdu, czyli rowerzystami z klubu Swetlo do Źivota, Jurkiem i młodzieżą z Raciborza oraz miłą rodzinką z Tarnowskich Gór. A samochodem (z rowerem w bagażniku) dojechał z Opola Grzegorz R. by też uczestniczyć w rajdzie. Powitano nas bardzo milo, poczęstowano czeskim specjałem, czyli knedlikami z gulaszem (ufundowanymi przez Starostę), a następnie było uroczyste rozpoczęcie imprezy. Rudi powitał uczestników, krótko zaprezentował trasę i harmonogram rajdu, a następnie oddał głos Staroście Chlebicova. Ok. dziewiątej dojechał do nas Janusz i Marek i jeszcze załapali się na knedliki i piwo. Po części oficjalnej i towarzyskiej udaliśmy się na kwatery, gdzie się rozpakowaliśmy, schowaliśmy rowery i poszliśmy spać. W nocy spotkała nas mała niespodzianka, bo trzem osobom zeszło powietrze z materacy i było nam troszkę twardo i zimno.

 

1.06.2013 sobota powitała nas deszczem, więc po śniadaniu pozakładaliśmy pelerynki i o godz. 8.30 udaliśmy się w drogę do Opavy, by zostawić bagaże w hotelu, gdzie mieliśmy następny nocleg. Deszcz przestał padać, wiec po 10 w lepszych humorach udaliśmy się w dalszą drogę. Po pół godzinie dotarliśmy do Holasovic, gdzie zwiedzaliśmy Muzeum Śląskiej Wsi z bogatymi zbiorami narzędzi i maszyn rolniczych, przedmiotów codziennego użytku, rzemiosła. Muzeum zostało utworzone przed kilkoma miesiącami w dawnym folwarku i stale jest remontowane by przywrócić mu dawny wygląd. Przewodnicy bardzo ciekawie opowiadali nam (po czesku i polsku) o historii tego regionu, zwracając uwagę na niektóre unikatowe już eksponaty. Obejrzeliśmy też wyposażenie dawnej szkoły, sklepu, pracowni szewskiej, krawieckiej, kuchni. Z muzeum pojechaliśmy obejrzeć pałac i mieliśmy szczęście, bo trafiliśmy na wesele. Bardzo mili gospodarze zamku (chyba arystokracja) poczęstowali nas ciasteczkami, a my asystowaliśmy w przejeździe bryczką młodej pary, dzwoniąc dzwonkami i czym kto tam miał. Dalsza droga prowadziła przez Lodenice do Stemplovca, gdzie obejrzeliśmy kolejny pałac - wzniesiony na początku XIX wieku przez ówczesnego właściciela folwarku Karela Traugotta Skrbenskiego z Hříště, w miejscu dawnego zamku, który kazał zburzyć. Przy nowym pałacu założono park. Pałac został zbudowany na planie prostokąta, ma wysokość jednego piętra z dwupiętrowym ryzalitem. Obecnie należy do zakonu żeńskiego i jest tam chyba dom opieki. Po obejrzeniu pałacu pojechaliśmy dalej przez małą błotnista górkę na punkt widokowy (na górce jest mały kościółek pielgrzymkowy), a później do Velkich Heraltic. Tam obejrzeliśmy kolejny pałac, a w restauracji zjedliśmy bardzo smaczny obiad (domowy rosół i kolarskie risotto z mięsem). No i w tym miejscu skończyła się dobra pogoda. Ok. godz. 14 zaczęło padać i znacznie spadła temperatura, więc ubraliśmy pelerynki i pojechaliśmy do Swobodnych Hermanic zobaczyć fajne jeziorko (dawne wyrobisko bazaltu o głębokości 34m i długości 400m, temp. wody 4 stopnie przy dnie), ale że woda lała się z nieba to nikt nie miał ochoty się kąpać (zresztą kąpiel była tam zabroniona, ale – o dziwo – byli nurkowie). Po krótkim postoju udaliśmy się w dalszą drogę, większość marzyła tylko o powrocie do hotelu i gorącym prysznicu, ale Rudolf zaplanował nam jeszcze zwiedzanie bunkra i nie było zmiłuj się. Nasza grupa trochę się rozciągnęła przy wjazdach na kolejne górki trochę się pogubiliśmy i część skorzystała z okazji by lekko zdezerterować i pognaliśmy przemoczeni najkrótszą drogą do hotelu. Pozostali twardziele zwiedzili bunkry, świetnie zachowane i wyposażone i szczęśliwi wrócili do hotelu godzinę później. Po powrocie, ciepłej kąpieli i smacznej kolacji (gorąca kiełbasa i pieczywo) spotkaliśmy się na sali telewizyjnej oglądając prezentację z naszego wyjazdu do Poczdamu i Jackowe wspomnienia ze Słowacji. Ten mokry dzień zakończyliśmy wesoło w barze przy piwie i grzanym winie.

 

W niedzielę 2.06. 2013 po śniadaniu przygotowanym przez Czeszki po godzinie 9 ruszyliśmy w trasę. Pogoda była słoneczna, co było miłym zaskoczeniem po wczorajszych ulewach, wiec humory dopisywały. Rowerowymi ścieżkami, asfaltowymi, a czasem nieco kamienistymi i błotnistymi (ku uciesze niektórych na „góralach”) pojechaliśmy w stronę granicy kręcąc się raz po jednej, raz po drugiej stronie. Dotarliśmy do Hnevosic - gdzie  znajdował się drewniany kościół z 1730 r. Jedyny taki w okolicach Opavy. Wśród Czechów katolików jest niewielu, ale w okolicach Hnevosic jest  silna i zaangażowana wspólnota chrześcijańska. Z czasem ten drewniany kościółek stał się dla nich zbyt ciasny. Wiele lat zabiegali o budowę nowego kościoła, ale w czasach komuny to było niemożliwe. Nie mieli własnej parafii, podlegali pod pobliski Oldrisov, skąd przyjeżdżał ksiądz, by odprawić niedzielną mszę. Dopiero w roku 1996 dzięki wsparciu fundatorów z Niemiec, dopłacie Ministerstwa i składkom mieszkańców w półtora roku wybudowano duży nowy murowany kościół o dość nietypowej bryle, a ten stary drewniany jest systematycznie remontowany i jeden raz w roku, na odpust, odprawiana jest msza św. Od 9 lat jest tam proboszczem na parafii Polak, ksiądz pochodzący z Będzina i to on nas oprowadzał i opowiedział o historii parafii i kościołów. Mieszkańcy są wyjątkowo serdeczni, poczęstowali nas ciastem, przynieśli napoje, chętnie z nami rozmawiali opowiadając historię tego miejsca. Ciekawostką jest, że są tam relikwie św. Siostry Faustyny. Po krótkiej modlitwie udaliśmy się w dalszą podróż. W południe miał być krótki postój w Sudicach, ale trochę się przeciągnął ze względu na amatorów czeskiego piwa i czosnkowej polewki no i wymiany dętki uszkodzonej w rowerze jednego młodzieńca z Raciborza. Mijając kolejne hopki (z następną przerwą na postój i naprawę dętki i opony) dotarliśmy do drewnianego kościółka pokutnego z XVII w., tym razem po polskiej stronie w Piotrowicach Wielkich. Obejrzeliśmy go dokładnie i tu nastąpiło oficjalne zakończenie rajdu, ostatnie społeczne foto i pożegnanie z Czeskimi przyjaciółmi, którzy wyruszyli w powrotną drogę do Opavy, a my dalej z chłopakami z grupy Jurka do Raciborza. Jurek zaprosił nas na kościelny festyn, gdzie pokrzepiliśmy się kawą i smacznym ciastem, potem były jeszcze tradycyjne lody u Włocha na raciborskim rynku i pognaliśmy na dworzec kolejowy. W ten dzień rano mieliśmy ambitne plany, by do Kędzierzyna jechać na rowerach, ale jak zwykle życie je zweryfikowało. Zwiedzanie się trochę przeciągnęło, kolejne łatanie dętek też, wiec obawialiśmy się, że nie zdążymy na pociąg w Kędzierzynie. Czasu było mało, kolejka w kasie na dworcu w Raciborzu duża, więc bilet zbiorowy kupiliśmy w pociągu. Załapaliśmy się na jakąś zniżkę (Ty + 1, 2, 3) – bilet był nawet tańszy niż ten, który kupiliśmy w kasie w Opolu. A na kolei, jak na kolei. Tłok był spory, stopnie do wagonu jak zwykle wysokie, no i na dodatek przesiadka w Kędzierzynie, znowu przejście podziemne i schody, a na koniec zapchany przedział rowerowy. Musieliśmy trochę wykłócać się z naszą mało sympatyczną młodzieżą, która nie rozumie, do czego służy przedział rowerowy. Tak wiec w niemiłej i dusznej atmosferze (bo zrobiło się na dodatek gorąco) dotarliśmy o godzinie 18 do Opola. W sumie zrobiliśmy około 140 km (Marek i Janusz o wiele więcej, bo oni wyruszyli wcześniej).


« Prev Next

Ostatnio zmieniany czwartek, 01 sierpień 2013 07:09

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 581 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie