2017-06 Wiosenny Rajd do Pawełek

W tym roku po raz pierwszy wybraliśmy się większą grupą…

2016-08 Pokaz wody i ognia w Nysie

Dziś pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia, za kilka godzin przyjadą…

2016-07 Orle Gniazda Green Ways

2016-07-02 dzień 1 sobota Odcinek Opole Olsztyn Wyruszamy w 3…

2016-07-02:15 Letnia wyprawa doliną Dunaju

W tym roku postanowiliśmy by w lecie zorganizować zagraniczną wycieczkę…

2016-05 Majowy weekend w Jesenikach

Tym razem, ze względu na krótki czas po mojej operacji,…

2015-08 Polska wschodnia inaczej

Spis treści

01.08.2015 – 05.08.2015

Wyprawę rozpoczęliśmy 01.08 w Mc Donalds w Opolu . Pierwsze dni są opisane w relacji Ewy. Jednak w pewnym momencie wyprawa się podzieliła i poniżej znajduję się opis naszej części tej wyprawy.

Czwartek 06.08.2015

Kolejny dzień , w którym przejeżdżamy bardzo duży dystans aby dotrzeć do ustalonego rano punktu. W Sokółce znajdują się szlaki tatarskie, niestety nie mamy czasu aby je obejrzeć. W pewnym momencie gubimy główną grupę ( ja, Grażyna i Romek ) co kosztuje nas 15 km extra ( w tym kilka przez piachy ). Wieczorem dojeżdżamy do Supraśla.

To bardzo piękna miejscowość. Podejmujemy decyzję o oddzieleniu się od reszty grupy i spokojnym zwiedzaniu Supraśla na następny dzień. Przyjmujemy , sprawdzony w poprzednich latach, system załatwiania noclegów późnym popołudniem, co daje nam możliwość oglądania tego co chcemy w wybranym przez nas tempie. Ta noc to ostatnia, kiedy śpimy z resztą grupy. W ciągu kilku najbliższych dni spotkamy resztę grupy na trasie. Przejechaliśmy ponad 130 km.

Drukuj

 

Supraśl

Zaczęliśmy od pałacu, w którym aktualnie znajduje się liceum ( ale jest wystawa związana ze szkolnictwem ). Zaraz obok muzeum ikon – totalna rewelacja. Rozpoczynamy od sali zrobionej na wzór rzymskich katakumb, kolejne sale świątynia, ikony podróżne, ikony matki bożej i wiele innych. Poznajemy wiele informacji na temat sztuki cerkiewnej. Następnie idziemy zwiedzić monaster NMP. Aby zwiedzić cerkiew musimy założyć specjalne fartuszki. Wewnątrz nie można robić zdjęć. Monaster to odpowiednik rzymsko-katolickiego klasztoru. Ten w Supraślu liczy ponad 500 lat. Na zewnątrz surowa konstrukcja, wewnątrz piękne ikony, pierwszy raz oglądam cerkiew wewnątrz. Po zwiedzeniu monasteru jedziemy do Białegostoku piękną trasą rowerową przy drodze głównej. Zwiedzamy pałac Branickich ( tylko darmową część ). Obok pałacu znajdują się przepiękne ogrody. Upał znów niemiłosierny.   Na szczęście kurtyny wodne pozwoliły nam się ochłodzić. W centrum miasta zjedliśmy pyszny i bardzo tani obiad – to już drugi raz na wschodzie, że bardzo dobre jedzenie można kupić w niskiej cenie, szkoda , że w Opolu nie ma takiej taniej restauracji. Wyjeżdżamy z Białegostoku kierując się do krainy otwartych okiennic. To 3 miejscowości (Trześcianka, Soce i Puchły ), gdzie czas zatrzymał się 100 lat temu. Nazwa pochodzi od pięknie zdobionych okiennic w drewnianych chatach. Przy domach na ławeczkach siedzą ludzie i rozmawiają Tutaj czas płynie wolniej. Nas niestety czas goni bo robi się późno. Dojeżdżamy do miejscowości Narew. Niestety w schronisku wszystko zajęte. Na szczęście znajdujemy miłą gospodynię dla której punktem honoru jest ugościć turystów. Śpimy w domu jej córki za darmo a rano dostaniemy jeszcze ogórki i pomidory na drogę. To się nazywa wschodnia gościnność :)  . W tym dniu przejeżdżamy 82 km.

Drukuj

 

Zaczynamy od zwiedzania Izby Regionalnej w Narwi. gdzie znajdują się stare narzędzia rolne, przedmioty codziennego użytku wpisane, mundury wojskowe ( szczególnie spodobał nam się mundur żołnierza armii Andersa z wielbłądziej skóry , który wrócił pieszo z Chin ), wystawa starych zdjęć poświęconych Gminie Narew i jej okolicom. Po izbie oprowadza nas jej twórca, izba jest prywatna i nie orzymuje żadnych dotacji. Eksponatów jest tak dużo, że nasz przewodnik mógłby cały dzień o nich opowiadać. Naszym celem jest jednak puszcza białowieska. Po drodze oglądamy cerkwie w Łosince i Dubinach. Cerkwie drewniane zazwyczaj są w kolorze niebieskim, który symbolizuje matkę boską i niebo. Również krzyże cmentarne są malowane na niebiesko. W Łosince udaje nam się zobaczyć jakiś prawosławny obrządek. Później oglądamy jeszcze cerkiew w Hajnówce ( bardzo duża , odpowiednik katedry ) . Pani przewodnik opowiada nam o religii prawosławnej. Zgodnie z prawosławną tradycją wszystkie ikony muszą być podpisane cyrylicą. Jednak młodzież często zna tylko alfabet łaciński. Ponieważ święci na ikonach prawosławnych są przedstawiani w podobny sposób ( w kościele rzymsko-katolickim jeden święty jest przedstawiany na wiele sposobów, często z zależności od epoki, natomiast w prawosławnym reguły tworzenia ikon i przedstawiania na nich postaci są ściśle określone ), ludzie poznają świętych po wyglądzie.  Za Hajnówką skręcamy do Białowieży. Po drodze zwiedzamy rezerwat pokazowy, a w nim żubry, żubronie, sarny i wilki. Stąd już blisko do Białowieży. A w niej piękny park, kolejka wąskotorowa i carski dworzec. Białowieski PTTK organizuje wyprawy do puszczy ( o 4 rano !! ) ale pewnie warto to kiedyś zobaczyć. W pobliżu Białowieży znajduje się miejsce mocy, gdzie prawdopodobnie odbywały się słowiańskie , pogańskie obrzędy. Rosną tam wielkie drzewa i olbrzymie korzenie wystają z ziemi. Niestety ja żadnego przypływu energii tam nie poczułem. Natomiast odczuwaliśmy odpływ wody do picia. Kilkadziesiąt km dalej spragnieni trafiliśmy w pobliże domu, gdzie gospodyni dała nam wody ze studni. Ja zjadłem jeszcze jabłko. Naszą trasę skończyliśmy w Dubiczach Cerkiewnych. Ja poszedłem się kąpać na jezioro a Grażyna i Romek spotkali przy knajpie resztę grupy , która jechała dalej. Nocowaliśmy w schronisku młodzieżowym, niestety woda i jabłko mi zaszkodziły i w nocy często i głośno odwiedzałem toaletę. Dzisiejszy dystans to 90 km.

JavaScript must be enabled in order for you to use Google Maps.
However, it seems JavaScript is either disabled or not supported by your browser.
To view Google Maps, enable JavaScript by changing your browser options, and then try again.

Drukuj
 


 

Ruszamy z Dubicz szlakiem Green Velo do Kleszeli. Niestety szlak w sporej części prowadzi drogami zbliżonym do polnych, które poznaliśmy już na Litwie, a także wcześniej w Polsce wschodniej. Według informacji na szlaku miał się znajdować zabytkowy wiatrak, ale mieszkańcy powiedzieli nam , że się rozpadł kilka lat temu. Drogi te wyglądają jakby były ubite przez jakiś gąsienicowy pojazd i są zdecydowanie nieprzyjazne dla rowerów. W Kleszelach dołącza do nas Romek ( wyjechał później ale jechał główną drogą ) i razem dojeżdżamy do Grabarki. To święta góra dla wielu religii ( a szczególnie dla prawosławia ). W czasach wielkiej zarazy , która nawiedziła te ziemie, tylko ludziom, którzy pili wodę z leśnego strumyka udało się przeżyć. Na górze morze krzyży prawosławnych i rzymsko-katolickich i drewniana cerkiew. Po zwiedzeniu Grabarki ruszamy Green Velo do miejscowości Mielnik. Tu ruiny zamku i piękny widok na Bug. Po przekroczeniu Bugu nocujemy w miejscowości Serpelice. Tu pierwszy raz kąpię się w rzece. To ciekawe doznanie. Pływa się z prądem w dół rzeki potem najlepiej wyjść pieszo przejść z powrotem i znów płynąć z prądem. W rzece niski stan wody, może około metra. Trasa w tym dniu była dość krótka ( 76 km ) w związku z moimi nocnymi perypetiami.

JavaScript must be enabled in order for you to use Google Maps.
However, it seems JavaScript is either disabled or not supported by your browser.
To view Google Maps, enable JavaScript by changing your browser options, and then try again.

Drukuj


 

Z Serpelic wyruszamy do Janowa Podlaskiego. Jest tak gorąco, że ja i Grażyna udajemy arabskich szejków ( niestety prawdziwi szejkowie przyjechali do Janowa 2 dni później a nam koni nikt nie sprzedał J ) . Koni jest mnóstwo i są bardzo piękne. Nasze zdziwienie budzi duża hodowla krów ( być może mleko dla koni ? ). Wnętrze stajni oglądamy tylko przez drzwi, aby zobaczyć dokładnie trzeba zwiedzać z przewodnikiem a na to nie mamy czasu. Po zwiedzeniu Janowa ruszamy do Białej Podlaskiej. Oglądamy zespół pałacowo-parkowy Radziwiłów i szukamy informacji turystycznej. I pod tym względem Biała Podlaska ma wielkiego minusa. Informację turystyczną ciężko znaleźć a mieszkańcy również nie wiedzą gdzie się znajduje. Do informacji docieramy po 17 i niestety jest już zamknięta. W Białej Podlaskiej odwiedzamy empik i po analizie przewodników i map decydujemy , że do Lublina będziemy jechać od zachodu ( w przeciwieństwie od reszty grupy ). Ponieważ mamy jeszcze trochę czasu jedziemy do Międzyrzeca podlaskiego , gdzie nocujemy. Niestety śpimy w hoteliku , gdzie na korytarzach czuć papierosy. Mi odnawiają się problemy żołądkowe i tym razem wtóruje mi Grażyna. ALe mimo trudności przejeżdżamy 90 km.

JavaScript must be enabled in order for you to use Google Maps.
However, it seems JavaScript is either disabled or not supported by your browser.
To view Google Maps, enable JavaScript by changing your browser options, and then try again.

Drukuj


 

Rano jedziemy na stację kolejową w Międzyrzecu. Stąd pociągiem do Puław. W Puławach znajduje się muzeum Czartoryskich. Czartoryscy byli ostoją polskości w czasach zaborów . Izabela Czartoryska stworzyła tutaj pierwsze polskie muzeum.  W muzeum wiele eksponatów związanych z powstaniem kościuszkowskim i czasami zaborów. Oprócz pałacu na terenie parku znajduje się jeszcze dom gotycki i świątynia Sybilli ( pięknie wygląda nad stromym urwiskiem przy Wiśle ). Nasze zwiedzanie Puław kończymy na wieży widokowej na cyplu wcinającym się w Wisłę. Stąd piękne widoki na Puławy i Wisłę. Dalej poruszamy się malowniczym szlakiem rowerowym do Kazimierza. Tu znajdujemy ładny i tani nocleg, Grażyna zostaje zmęczona po nocnych perypetiach a ja z Romkiem ruszamy na nocne zwiedzanie Kazimierza. Znów kąpiel w rzece – tym razem w Wiśle. Aby dojechać do plaży musieliśmy się przedzierać przez zarośla. A na plaży młoda para robi sobie zdjęcia. Ciekawe jak przyjechali. Po kąpieli oglądamy Kazimierz, piękne miasto, wiele zabytków. Na rynku słychać żydowską muzykę, słuchamy pijąc piwo. To miasto ma swój klimat, jutro będziemy je zwiedzać, ruszamy już na nasz nocleg. Nie mamy niestety pomiarów dystansu - na podstawie mapy szacujemy , że było to około 50 km.


 

Bez bagaży jedziemy na zwiedzanie Kazimierza. Mijamy pięknie odnowione spichlerze, zwiedzamy sanktuarium najświętszej Marii Panny ( interesujące wejście po schodach jak gdyby w tunelu ) i docieramy do rynku. Tu konsumujemy tradycyjnego kazimierzowskiego kogucika i chłodzimy się na wodnej kurtynie ( te wodne kurtyny to przebój tego lata , widać je w wielu miastach ). W jednej z rynkowych restauracji pijemy pyszną czekoladę i zwiedzamy muzeum srebra ( srebrne sztućce, naczynia, lichtarze ). Idąc w górę zwiedzamy kościół św. Anny. Mijamy wzgórze 3 krzyży i kierujemy się do wzgórza zamkowego , które wznosi się nad Kazimierzem. Oglądamy ruiny średniowiecznego zamku i basztę. Oczywiście obowiązkowa sesja fotograficzna. Piękne widoki na ruiny, Wisłę, Kazimierz. Kazimierz jest przepięknym miastem i zdecydowanie warto go zobaczyć. Ale czas ruszać dalej bo chcemy dotrzeć do Lublina. Szlakiem rowerowym docieramy do wąwozu korzeniowego. To chyba najpiękniejszy wąwóz w Polsce ( a na pewno najpiękniejszy jaki widziałem ). Woda wypłukała glebę i piasek tworząc strome ściany i odsłaniając korzenie drzew. Jedziemy dalej do Nałęczowa. To najbardziej znane uzdrowisko w Polsce wschodniej. Zostało już w znacznym stopniu odnowione, jednak dużo mu jeszcze brakuje do znanych z Polski zachodniej Polanicy Zdrój czy Szczawnicy Zdrój. Ponieważ znów jest bardzo gorące odpoczywamy w kawiarni Wedla. Ja jem loda a Grażyna zamówiła czekoladę do picia. Niestety czekolada do picia w wydaniu Wedla to porażka, gorzka, rzadka i po prostu niesmaczna. Natomiast sam park zdrojowy jest ładnie utrzymany. Jednak czas goni i ruszamy do Lublina. Około 21 znajdujemy zamówiony wcześniej nocleg i tak kończymy ten piękny dzień. Przejechaliśmy 62 km.

JavaScript must be enabled in order for you to use Google Maps.
However, it seems JavaScript is either disabled or not supported by your browser.
To view Google Maps, enable JavaScript by changing your browser options, and then try again.

Drukuj


Znów zostawiamy bagaże w naszym hotelu i jedziemy na zwiedzanie Lublina ( kolejną noc spędzimy w tym samym miejscu ). Zaczynamy od starego miasta i zamku. Zamek w Lublinie posiada wiele interesujących ekspozycji ( malarstwo, sztuka , broń, historia człowieka ). Po zwiedzeniu wewnętrznej części zamku odpoczywamy w restauracji delektując się pyszną lemoniadą. Następnie zwiedzamy basztę. Niestety baszta zamku jest okryta złą sławą. W czasach okupacji hitlerowskiej przetrzymywano tu i rozstrzeliwano więźniów, po wojnie w tym samym celu wykorzystywała basztę NKWD i UB. Wewnątrz baszty przejmujące zdjęcia i listy. Na zakończenie zwiedzania zamku czeka na nas prawdziwa perełka – kaplica trójcy świętej. Jest to gotycka kaplica , jednak niesamowicie żywa dzięki naściennym malowidłom ( w stylu bizantyjsko-ruskim ), którymi jest niemal w całości pokryta. Malowidła zostały odkryte dopiero w 1899 roku i były konserwowane aż do 1997. Zachowane są w doskonałym stanie. Po zwiedzeniu kaplicy jedziemy szlakiem na zalew zemborzycki.  Tradycyjna kąpiel i czas wracać do Lublina. Na rynku delektujemy się pysznym piwem i podziwiamy Lublin nocą. W Lublinie przejechaliśmy 40 km.

JavaScript must be enabled in order for you to use Google Maps.
However, it seems JavaScript is either disabled or not supported by your browser.
To view Google Maps, enable JavaScript by changing your browser options, and then try again.

Drukuj


To już ostatni dzień naszej wyprawy. Pewnie moglibyśmy jeszcze coś zwiedzić ale te gorące dni bardzo nas zmęczyły. Porannym pociągiem wracamy do Opola. Cały przedział obok rowerów mamy dla nas, także podróż upływa dosyć przyjemnie ( pomijając panujący upał ). Po południu docieramy do Opola. Po zsumowaniu pomiarów gps okazało się , że przejechaliśmy około 985 km.

Podsumowanie

Polska wschodnia jest na pewno warta zobaczenia. Mieliśmy okazję poznać kościół prawosławny ( cerkwie, ikony, obrządki ). Najpiękniejsze miasta na trasie to Supraśl i Kazimierz Dolny. Po drodze dużo atrakcji przyrodniczych, jezioro Hańcza, puszcza białowieska. Niestety pogoda nam nie dopisała – upał nas wykańczał, na pewno lepszy byłby wyjazd nad morze, ale kto mógł to przewidzieć. Trafiliśmy na okres budowy Green Velo – wschodniego szlaku rowerowego. Szlak jest prowadzony z uwzględnieniem atrakcji turystycznych wschodniej Polski. Gdybyśmy tą wyprawę zorganizowali rok później z pewnością  większość trasy dałoby się przejechać tym szlakiem ( choć szlak nie jest idealny , partiami prowadzi przez utwardzone wyboiste drogi ). Mimo tych niegodności wakacje na rowerze to super przygoda J

 

Ostatnio zmieniany wtorek, 22 grudzień 2015 19:35

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 547 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie