2017-06 Wiosenny Rajd do Pawełek

W tym roku po raz pierwszy wybraliśmy się większą grupą…

2016-08 Pokaz wody i ognia w Nysie

Dziś pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia, za kilka godzin przyjadą…

2016-07 Orle Gniazda Green Ways

2016-07-02 dzień 1 sobota Odcinek Opole Olsztyn Wyruszamy w 3…

2016-07-02:15 Letnia wyprawa doliną Dunaju

W tym roku postanowiliśmy by w lecie zorganizować zagraniczną wycieczkę…

2016-05 Majowy weekend w Jesenikach

Tym razem, ze względu na krótki czas po mojej operacji,…

2016-07-02:15 Letnia wyprawa doliną Dunaju Wyróżniony

Spis treści

Rankiem po śniadaniu opuszczamy nasz wygodny pokoik i jedziemy marnie oznakowaną rowerówką Euro velo nr 6 , błąkamy się po wsiach, laskach, piachach z góry i pod górkę, przez miejscowości Bana, Babolna. Pogubiliśmy się trochę i musieliśmy zawracać, w miejscowości Acs spotykamy po raz kolejny dwóch Włochów, z którymi mijaliśmy się kilka razy na trasie od Passau. Oni jechali rowerami wzdłuż Dunaju do Budapesztu, potem pociągiem wracali do auta zostawionego w Passau
/spotkaliśmy ich jeszcze później w Budapeszcie w okolicach dworca/. Przed Komarom znów wraca nasza rowerówka, zaprowadziła nas do zabytkowych fortów – w których mieści się obecnie Muzeum II Wojny Światowej. Był to jeden z trzech fortów w okolicach tego miasta, najlepiej zachowany. Panowie poszli zwiedzać, a ja wolałam w cieniu pilnować rowerów. Zobaczyli tam trochę broni, mundurów, pokoje gdzie dawniej stacjonowało wojsko, ciekawe wieloosobowe latryny- trochę lepsze jak w naszej mazurskiej twierdzy Boyen. Była też wystawa poświęcona 1000 – letniej historii węgierskiego chleba i piekarnictwa. Ja w tym czasie odpoczywałam w cieniu pod murami i pogadałam z Polakami wracającymi z wczasów w Chorwacji, którym się zepsuło auto i czekali na lawetę. Po zwiedzaniu ruszyliśmy do miasta i trafiliśmy na informację turystyczną, gdzie pani usilnie nas namawiała byśmy przejechali mostem na drugą stronę- czyli Słowacką, bo wszyscy tak robią, ponieważ po węgierskiej stronie ścieżka jest wąska i niebezpieczna, często prowadzi drogą krajową/innej po prostu nie było/. Ale my chcieliśmy poznać Węgry, które Kazimierz tak zachwalał, więc mimo ostrzeżeń pojechaliśmy naprawdę fatalnymi ścieżkami dalej, licząc na tanie noclegi. Dotarliśmy wkrótce do miejscowości Sodio, zjedliśmy langosza/ ale był cyrk przy zamawianiu, jakaś pani próbowała nam pomóc coś tam po niemiecku, węgiersku i w końcu się udało/. Langosz to drożdżowy duży racuch na słono i można sobie dobierać składniki- jak do pizzy czy gyrosa. Ale z napisów ciężko wywnioskować co jest co, a obrazków nie było. My wzieliśmy z tefajlos/ sos jogurtowo czosnkowy, czasem serowy/ i saytos/potarty żółty ser/. Były jeszcze z warzywami, boczkiem, ale baliśmy się tego co nam się może trafić więc wybraliśmy podstawową wersję. Na deser wzieliśmy pyszne lody gdzieś tam po drodze, ale z kasą - kosmos, wszystko liczy sie w tysiącach, setkach- ciężko to ogarnąć. Trochę kilometrów już przejechaliśmy zbliżała się 18-ta więc zaczeliśmy się rozglądać za noclegiem. Jakaś dziewczyna mówiła nam, że za 3 km coś tam jest ni to hotel, ni schronisko. Nie mogliśmy tego znaleźć, aż w końcu Janusz to wypatrzył, w miejscowości Lablatan. Z zewnątrz wyglądało nieciekawie, ale ludzie przemili, jakaś babcia cały czas nam chciała coś usilnie opowiedzieć po węgiersku, ale my nie rozumieliśmy jej, ani ona nas. W końcu zawołali gospodarza, który mówił po niemiecku mniej więcej tak jak ja, więc sie dogadaliśmy co do ceny 8,5 euro na osobę/ nasz najtańszy i najlepszy nocleg/, a jak zobaczyłam pokój to krzyknełam "Ameryka!". Bardzo się to właścicielowi spodobało i tak przekazał chłopakom, którzy chowali rowery pod wiatą. Trafił nam się apartament z łazienką, aneksem kuchennym, lodówką, telewizorem, balkonami i klimatyzacją. W przedniej części ja miałam podwójne łoże, a za rogiem /za toaletką, fotelami, stolikiem/ Janusz i Kazimierz mieli swoje tapczany, a pokój był naprawdę ogromny. Myśleliśmy, że poprzedni nocleg to był luksus, ale ten przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania, Kazimierz przestał już tęsknić za namiotem. W tym dniu zrobiliśmy ok. 90 km.


Ostatnio zmieniany czwartek, 29 wrzesień 2016 20:47

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 671 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie