2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2014-05-11 Kankan w Paryżu - grupa 9.

Może najpierw statystyka: siedmioro uczestników imprezy: Ewa, Grażyna, Tadek, Herbert, Jacek, Czesiu, Ela, dwadzieścia jeden odwiedzonych miejscowości (w tym jedna zagraniczna), kilometrów 95-110, temperatura powietrza i wiatry w normie, cztery postoje. Pojechaliśmy Budowlanych, aby obejrzeć postęp robót na obwodnicy i dalej na Czarnowąsy, Brynicę, Murów, lasem do Pokoju.

 

W tymże lesie zrobiliśmy postój przy ambonie, z której wypatrywaliśmy zwierzyny, a to sarna, a to padalec.... W Pokoju, jak to w Pokoju, trzeba zaliczyć cenny, mocno zaniedbany park, a w nim ruiny na wysepce, śpiącego salonowego czy też pokojowego lwa i koniecznie pokluczyć w drodze do wejmutki. Na lwa wlazła damska część załogi oraz Jacek, reszta sekundowała przy ciężkim schodzeniu ze zwierzyny. Zaraz za pomnikiem, na wyschniętym platanie, dwaj chłopcy trenowali tree climbing (przed międzynarodowymi zawodami w Gliwicach), widowiskowa dyscyplina a i pożyteczna, uprawiający ten sport najmują się do firm, które dbają o kondycję drzew i nie tylko. Park zaliczony, trza jechać. W Paryżu krótka przerwa na odtańczenie kankana na rogatkach i tradycyjnie już sesję zdjęciową.  Do Indian w Dąbrówce Dolnej tym razem nie zajrzeliśmy, pojechaliśmy dalej, w Święcinach smutny widok: wiele opuszczonych domostw, a takie urocze miejsce na Ziemi.... Jeszcze Grabice i Zagwiździe i piękna trasa kilkukilometrowa przez las do Dąbrówki Łubniańskiej, piękna widokowo, bo pod kołami trochę mniej piękne dziury, ale w sumie jazda slalomem, czemuż by nie....Od Łubnian Ewa jechała już z zamkniętymi oczami do domu, my natomiast chwilami je otwieraliśmy i tak znaleźliśmy się u kresu naszej pożytecznej, pupobolącej i jak zwykle wesołej wycieczki.

 

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 03 sierpień 2015 20:28

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 832 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie