2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2016-05 Majowy weekend w Jesenikach

Spis treści

Nasz dzisiejszy cel to Jesnik Lazne. Chcemy się do niego dostać od Jaskini w Pisecnej. Zaczynamy standardowo Zlate Hory, Ondrejovice póxniej prosto na Pisecna, gdzie chcliśmy zwiedzić jaskinię. Okazuje się do 30.06 jaskinia w poniedziałek zamknięta. Ruszamy niebieskim szlakim w górę. Szlak jest pieszy i ciężki. Rowery musimy prowadzić. Docieramy do Bylych Kameni. To grupa skałek przez któe musimy przedostać się z rowerami. Dzięki sprawności Siergieja , któy schodził po skałach trzymając w jednej ręce rower !! udało nam się szybko przez nie przejść. Za skałkami dotarliśmy na polanę na wysokości około 700m , do Jesenik Lazne jeszcze tylko 5 km. Rozmawiamy ze spotkami rowerzystami i okazuje się , że szlak prowadzący w góę to rychebske stezky i na dodatek jest jednokierunkowy z Jesenik Lazne w dół !!  Musieliśmy zjechać na około 300m i znowu wjechać na 700 i przebyć dodatkowe 30 km :( .  Pojechaliśmy przez Zulovą i Vapenną i potem przy cementowni skręcilśmy na poznany w zeszłym roku niebieski szlak. Szlak jest bardzo widowiskowy i niemal płaski ( Jesenik Lazne - Priestnitz znajduje się na wysokości 750 m ). W końcu docieramy do tego pięknego uzdrowiska. Tutaj razem z SIergiejem zaliczam wszystkie baseny. W ostatnim basenie Siergiej mnie zaskoczył bo zanurzył się w nim po szyję. No cóż stwierdziłęm ,że Polska nie jest gorsza od Ukrainy i również zanurzyłem się po szyję :) Ponieważ było już dość późno ruszyliśmy główną drogą przez Jesenik. Ceską Ves do bardzo fajnej restauracji w Mikulovicach. A potem po obiedzie i czeskim piwie ruszliśmy znowu przez Zlate Hory do Jarnołtówka. Na miejscu byliśmy około 21 i nie mieliśmy już siły na ping ponga. Dodatkow Siergiej  poczęstował nas brandy. Zmęczeni szybko poszliśmy spać. Przejechaliśmy około 93 km.


Ostatnio zmieniany czwartek, 29 wrzesień 2016 20:47

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 3313 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie