2017-06 Wiosenny Rajd do Pawełek

W tym roku po raz pierwszy wybraliśmy się większą grupą…

2016-08 Pokaz wody i ognia w Nysie

Dziś pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia, za kilka godzin przyjadą…

2016-07 Orle Gniazda Green Ways

2016-07-02 dzień 1 sobota Odcinek Opole Olsztyn Wyruszamy w 3…

2016-07-02:15 Letnia wyprawa doliną Dunaju

W tym roku postanowiliśmy by w lecie zorganizować zagraniczną wycieczkę…

2016-05 Majowy weekend w Jesenikach

Tym razem, ze względu na krótki czas po mojej operacji,…

2017-05-07 Lewin Brzeski

W tym roku to marzec się chyba pomylił z majem, bo wciąż zimno i pochmurno - jak nie deszczem to śniegiem straszy. Mimo niezbyt zachęcającej aury na zbiórce stawiło się sporo osób, prezes nas spisał, Czesiek pogadał i na swoją górkę pojechał, a reszta na Sławice, Żelazną, Narok do Niewodnik. Pierwszy postój mieliśmy nad śluzą i gdy już właściwie mieliśmy odjeżdżać zjawił się tubylec z bosakiem i widłami by ją nieco udrożnić i odgarnąć blokujące jaz kłody i gałęzie.

Najpierw nasi panowie się tylko przyglądali, ale gdy zobaczyli jak chłop się sam z tym żywiołem męczy, dzielnie rzucili się do pomocy, co ja oczywiście na fotkach uwieczniłam. Po spełnieniu dobrego uczynku ruszyliśmy w dalszą drogę przez Chróścinę do Skarbiszowa. Tam wjechaliśmy do zabytkowego kompleksu parkowo- pałacowego, właściwie bardziej parkowego bo z pałacu to za wiele nie zostało - kilkanaście głazów na które panowie wskoczyli udając pomniki do rodzinnej fotografii. Obejrzeliśmy ogromne platany, dęby, sosnę weimutkę i parę innych starch drzew, w tym też kikut drzewa zaduszonego przez jemiołę, która po zamęczeniu swego żywiciela równie marnie skończyła. Bruno udając się na stronę, znalazł ciekawego grzyba, który inni zidentyfikowali jako smardza, ale głowy nie daję że on ci to był. Potem pojechaliśmy pooglądać nieźle zachowane zabudowania folwarczne i zabytkową wieżę ciśnień koło Domu Dziecka. Po zwiedzeniu Skarbiszowa pojechaliśmy na ciastka do Lewina Brzeskiego. No taki mieliśmy zamiar, ale niestety cukiernię zlikwidowano iiii obeszliśmy się smakiem. Gdy zobaczyłam ulicę Zamkową, a Sławek potwierdził, że zgodnie z nazwą zamek tam jest, pojechaliśmy go obejrzeć, a po drodze również stary zabytkowy kościół. W Pałacu obecnie mieści się gimnazjum, a w koło piękny park i zobaczyłam pierwsze w tym roku kwitnące rododendrony. Dalej słodyczy nam się chciało, więc mieliśmy pojechać na ciastka do Niemodlina, ale skręciliśmy za mostem na kąpielisko i wypadliśmy na krzyżówce w Przeczy. Tu było małe zamieszanie z wyborem drogi, bo każdy chciał jechać w inną stronę. W rezultacie pojechaliśmy dalej na Lipową. Tu doszło do rozbicia grupy, bo Sławek, Wojtek i Maciej chcieli przez las, do Dąbrowy, a ci co błota nie lubią to pojechali do Ciepielowic asfaltem. Tam odłączył się Bruno z synem – ruszyli na Skarbiszowice, bo im tam bliżej do domu było. A ja z Bercikiem, Grześkiem i Tadziem znalazłam wreszcie otwartą cukiernię w Dąbrowie Niemodlińskiej, bo poczuliśmy już duże niedobory cukru w organiźmie. Wyrównaliśmy te braki kołaczem i pocisneliśmy pod górkę na kolejny zamek, skręciliśmy w lewo i w dół w końcu z wiatrem, pognaliśmy na Chróścinę Opolską, a potem wzdłóż torów na Chmielowice. No i w tym miejscu muszę się poskarżyć na naszych chłopaków. Na krzyżówce przed Chmielowicami, musiałam zjechać na pobocze, booo sznurówka wkręciła mi się w zębatkę. Niby drobiazg, ale spróbujcie zejść z roweru mając nogę uwięzioną i przysznurowaną do roweru. W końcu się wywróciłam i miałam problem by wstać, bo sznurówka mocna była. Motałam się tam jakiś czas, a oni pojechali dalej zostawiając mnie na pastwę losu. I tu miłe zaskoczenie, bo tak często psioczymy na niemiłych kierowców, a jeden z nich się zatrzymał, choć wcale nie po drodze mu było i przybiegł zapytać w czym mi pomóc. Na szczęście sama się już jakoś uwolniłam od tej wrednej sznurówki, ale podziekowałam za dobre chęci i pojechałam dalej spotykając po kilku kilometrach resztę grupy, udzielając należnej im reprymendy. Po chwili dotarliśmy do Wójtowej Wsi, potem przejechaliśmy wyspę Bolko i rozjechaliśmy się w stronę domów. W sumie wyszło ok. 75 km i po 15 -tej byliśmy w domu.

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 578 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie