2017-06 Wiosenny Rajd do Pawełek

W tym roku po raz pierwszy wybraliśmy się większą grupą…

2016-08 Pokaz wody i ognia w Nysie

Dziś pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia, za kilka godzin przyjadą…

2016-07 Orle Gniazda Green Ways

2016-07-02 dzień 1 sobota Odcinek Opole Olsztyn Wyruszamy w 3…

2016-07-02:15 Letnia wyprawa doliną Dunaju

W tym roku postanowiliśmy by w lecie zorganizować zagraniczną wycieczkę…

2016-05 Majowy weekend w Jesenikach

Tym razem, ze względu na krótki czas po mojej operacji,…

2017-05-18 do 21 Rajderowe Dni Opola

 

 

Rajder to nie tylko rowery, w klubie są miłośnicy różnych sportów, a także wydarzeń społeczno-kulturalnych. A tych ostatnio z okazji 800- lecia naszego miasta nie brakuje. Dni Opola zaczęły się już w czwartek i to w kilku miejscach równocześnie, więc trudno było za tym wszystkim nadążyć iii rower okazał się tu nieocenionym środkiem lokomocji. W miarę szybki, wszędzie dojedzie i z parkowaniem też nie ma kłopotu.  

Największą atrakcją miała być "Baloniada" w wydaniu międzynarodowym i bardzo kolorowym. Tyle, że jest to impreza ściśle związana z pogodą i tak do końca nie było wiadomo czy wogóle  i skąd balony będą startowały. Jacuś zalogował się na odpowiedniej stronie internetowej i na bieżąco dostawał informacje na temat przedwidywanych lotów  balonowych, a potem koordynował ruchy naszej grupy. Ja byłam w trasie gdy dostałam wiadomość, że mam jechać na nadodrzańską plaże bo za piętnaście minut mogą balony startować. Do miasta miałam godzinę drogi, ale starałam się gnać jak najszybciej. Gdy byłam już na Luboszyckiej Jacuś zadzwonił, że na plaży nic się nie dzieje i kazał mi jechać na plac Teatralny bo tam są jakieś koncerty. No to pojechałam, ale tam nic ciekawego nie było oprócz tłumu ludzi i straganów z jedzeniem. Wtedy okazało się, że balony zaraz startują i pojechaliśmy do parku nadodrzańskiego by je zobaczyć. Najpierw przepychaliśmy się na mieście  między samochodami, a później na wyspie miedzy spacerowiczami, którzy tłumnie wylegli by podziwiać majestatycznie unoszące się nad Odrą kolorowe balony o różnych kształtach i wielkości, a było ich z 15- cie. Miejsce startu było w głebi wyspy na ogromnej łące, ale zanim tam dotarliśmy to większość balonów już wyleciała, a my zdażyliśmy z bliska obfocić tylko 2 i pojechaliśmy do domu bo się już zciemniało.

W piątek Jacuś szykował się na karaoke na placu Wolności i zebrał dość sporą grupę rajdersów na widowni, ale nikt z nim nie chciał zaśpiewać w duecie i był bardzo zawiedziony. Na scenie występowali niby amatorzy, ale śpiewali jak profesjonaliści, więc  trudno byłoby z nimi konkurować. Obejrzeliśmy za to występy modelek 60+  z zazdrością podziwiając ich szyk i elegancję niezależną w tym momencie od wieku, życząc sobie kiedyś podobnej prezencji. W tym momencie Józek zadzwonił, że na plaży już się przygotowują baloniarze i cała grupa tam pognała, a ja z moją koleżanką Bożenką pojechałyśmy najpierw na lody do Sopelka i zanim dotarłyśmy na most Piastowski balony już wystartowały i zobaczyłyśmy jak całą kolorową gromadą unoszą się nad Odrą w stronę elektrowni. Pozostali rajdersi zdążyli poszwendać się między nimi, obejrzeć i obfocić  z bliska na ich tle.

W sobotę, Jacuś zaprosił wszystkich chętnych na grila, po którym mieliśmy pojechać na miasto obejrzeć balony, maping i pozwiedzać otwarte do późnej nocy w tym dniu opolskie muzea. Zebrała się nas dość spora grupa, nawet Grażyna przyjechała z Niemiec, toteż trochę pobiesiadowaliśmy, ale w tym dniu  pogoda zmieniła się diametralnie, wiał silny wiatr i zrobiło się okropnie zimno. Balony nie wystartowały, przed muzeami stały ogromne kolejki, więc nas to skutecznie zniechęciło. Obejrzeliśmy   tylko pokazy interaktywnego mapingu na ścianach opolskiego ratusza i okalających go kamienic i pojechaliśmy szukać gdzie występuje teatr ruchu, tańca i ognia - Mantikora. Niestety informacja na temat imprez w mieście bardzo szwankowała i trudno nam ich było znaleźć, trafiliśmy na nich całkiem przypadkiem. Mieli występowć na schodach kościoła na Górce, ale że nie ukończyli ich wyremontować to występy odbyły się na boisku mechaniczniaka przy ulicy Osmańczyka. Miejsce średnio trafione, bo tylko ci co stali w pierwszym rzędzie mieli szansę coś zobaczyć. Po występach rozjechaliśmy się do domów bo już się późno zrobiło, a rano mieliśmy jechać do Białej na Paradę Orkiestr Dętych

No i pojechaliśmy jak zwykle w niedzielę, a potem zjechaliśmy na stawek zamkowy przy amfiteatrze na dyskotekę. Ale tańczyły tylko dzieciaki, więc nie chcieliśmy im robić konkurencji i podrygiwaliśmy z boku koło sceny. Przed 21-szą obejrzeliśmy występ szalonego tancerza elektronicznego, który poprzez ruch całego ciała przy pomocy specjalnych butów, podłogi, zestawu kabelków, świateł- tworzył muzykę. Gdy się zciemniło na specjalnych platformach wystających z wody na stawku, wystąpił teatr "Mantikora". Tym razem byli znacznie lepiej widoczni i dali piękne przedstawienie na tle kolorowych fontan. Na zakończenie Dni Opola mowę pożegnalną wygłosił prezydent Wiśniewski, a potem wystrzeliły w niebo sztuczne ognie. Troche za szybko się to wszystko potoczyło, bo ludzie nie zdążyli przejść  na pobliski parking, gdzie odbywały się pokazy. Na schodach zrobił się mały korek i większość ruszyła na skróty przez górkę- my zresztą też. Po pokazach rozjechaliśmy się w stronę swoich domów bo późno się zrobiło i święto miasta też się skończyło.

18-21.05.2017 r.  Rajderowe Dni Opola

Rajder to nie tylko rowery, w klubie są miłośnicy różnych sportów, a także wydarzeń społeczno-kulturalnych. A tych ostatnio z okazji 800- lecia naszego miasta nie brakuje. Dni Opola zaczęły się już w czwartek i to w kilku miejscach równocześnie, więc trudno było za tym wszystkim nadążyć iii rower okazał się tu nieocenionym środkiem lokomocji. W miarę szybki, wszędzie dojedzie i z parkowaniem też nie ma kłopotu. 

Największą atrakcją miała być "Baloniada" w wydaniu międzynarodowym i bardzo kolorowym. Tyle, że jest to impreza ściśle związana z pogodą i tak do końca nie było wiadomo czy wogóle  i skąd balony będą startowały. Jacuś zalogował się na odpowiedniej stronie internetowej i na bieżąco dostawał informacje na temat przedwidywanych lotów  balonowych, a potem koordynował ruchy naszej grupy. Ja byłam w trasie gdy dostałam wiadomość, że mam jechać na nadodrzańską plaże bo za piętnaście minut mogą balony startować. Do miasta miałam godzinę drogi, ale starałam się gnać jak najszybciej. Gdy byłam już na Luboszyckiej Jacuś zadzwonił, że na plaży nic się nie dzieje i kazał mi jechać na plac Teatralny bo tam są jakieś koncerty. No to pojechałam, ale tam nic ciekawego nie było oprócz tłumu ludzi i straganów z jedzeniem. Wtedy okazało się, że balony zaraz startują i pojechaliśmy do parku nadodrzańskiego by je zobaczyć. Najpierw przepychaliśmy się na mieście  między samochodami, a później na wyspie miedzy spacerowiczami, którzy tłumnie wylegli by podziwiać majestatycznie unoszące się nad Odrą kolorowe balony o różnych kształtach i wielkości, a było ich z 15- cie. Miejsce startu było w głebi wyspy na ogromnej łące, ale zanim tam dotarliśmy to większość balonów już wyleciała, a my zdażyliśmy z bliska obfocić tylko 2 i pojechaliśmy do domu bo się już zciemniało.

         W piątek Jacuś szykował się na karaoke na placu Wolności i zebrał dość sporą grupę rajdersów na widowni, ale nikt z nim nie chciał zaśpiewać w duecie i był bardzo zawiedziony. Na scenie występowali niby amatorzy, ale śpiewali jak profesjonaliści, więc  trudno byłoby z nimi konkurować. Obejrzeliśmy za to występy modelek 60+  z zazdrością podziwiając ich szyk i elegancję niezależną w tym momencie od wieku, życząc sobie kiedyś podobnej prezencji. W tym momencie Józek zadzwonił, że na plaży już się przygotowują baloniarze i cała grupa tam pognała, a ja z moją koleżanką Bożenką pojechałyśmy najpierw na lody do Sopelka i zanim dotarłyśmy na most Piastowski balony już wystartowały i zobaczyłyśmy jak całą kolorową gromadą unoszą się nad Odrą w stronę elektrowni. Pozostali rajdersi zdążyli poszwendać się między nimi, obejrzeć i obfocić  z bliska na ich tle.

         W sobotę, Jacuś zaprosił wszystkich chętnych na grila, po którym mieliśmy pojechać na miasto obejrzeć balony, maping i pozwiedzać otwarte do późnej nocy w tym dniu opolskie muzea. Zebrała się nas dość spora grupa, nawet Grażyna przyjechała z Niemiec, toteż trochę pobiesiadowaliśmy, ale w tym dniu  pogoda zmieniła się diametralnie, wiał silny wiatr i zrobiło się okropnie zimno. Balony nie wystartowały, przed muzeami stały ogromne kolejki, więc nas to skutecznie zniechęciło. Obejrzeliśmy   tylko pokazy interaktywnego mapingu na ścianach opolskiego ratusza i okalających go kamienic i pojechaliśmy szukać gdzie występuje teatr ruchu, tańca i ognia - Mantikora. Niestety informacja na temat imprez w mieście bardzo szwankowała i trudno nam ich było znaleźć, trafiliśmy na nich całkiem przypadkiem. Mieli występowć na schodach kościoła na Górce, ale że nie ukończyli ich wyremontować to występy odbyły się na boisku mechaniczniaka przy ulicy Osmańczyka. Miejsce średnio trafione, bo tylko ci co stali w pierwszym rzędzie mieli szansę coś zobaczyć. Po występach rozjechaliśmy się do domów bo już się późno zrobiło, a rano mieliśmy jechać do Białej na Paradę Orkiestr Dętych

          No i pojechaliśmy jak zwykle w niedzielę, a potem zjechaliśmy na stawek zamkowy przy amfiteatrze na dyskotekę. Ale tańczyły tylko dzieciaki, więc nie chcieliśmy im robić konkurencji i podrygiwaliśmy z boku koło sceny. Przed 21-szą obejrzeliśmy występ szalonego tancerza elektronicznego, który poprzez ruch całego ciała przy pomocy specjalnych butów, podłogi, zestawu kabelków, świateł- tworzył muzykę. Gdy się zciemniło na specjalnych platformach wystających z wody na stawku, wystąpił teatr "Mantikora". Tym razem byli znacznie lepiej widoczni i dali piękne przedstawienie na tle kolorowych fontan. Na zakończenie Dni Opola mowę pożegnalną wygłosił prezydent Wiśniewski, a potem wystrzeliły w niebo sztuczne ognie. Troche za szybko się to wszystko potoczyło, bo ludzie nie zdążyli przejść  na pobliski parking, gdzie odbywały się pokazy. Na schodach zrobił się mały korek i większość ruszyła na skróty przez górkę- my zresztą też. Po pokazach rozjechaliśmy się w stronę swoich domów bo późno się zrobiło i święto miasta też się skończyło.

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 525 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie