2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2017-12-10 Mikołajowa wyprawa na farmę Mikołajów do Szczedrzyka

Mikołajowy dzień wypadł w środku tygodnia, więc świętowanie musieliśmy przenieść na niedzielę. Już na czwartkowym zebraniu ustaliliśmy,że pojedziemy do Szczedrzyka, gdzie w ogródku jednego z domków zadomowiły się Mikołaje, bałwanki,renifery i inne świąteczne ozdobniki. Na zbiórce stawiło się kilka osób, a Jacuś jak zwykle spóźniony gonił nas w przebraniu Mikołaja.

Pojechaliśmy ścieżką rowerową przez Lędziny zgarniając po drodze Cześka "Pirata", potem dalej przez Chrząstowice, Dębską Kuźnię do Niwek. Tu zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie z Halupczokiem, a Jacuś- Mikołaj częstował nas słodyczami, jak na Mikołaja przystało. Trzeba przyznać, że był dobrze przygotowany, a jego hojność zadziwiła wszystkich, co nie omieszkałam wyfocić, ku pamięci potomnych. A tak wogóle to Jacuś wymiksował się z robienia zdjęć i domagał się wręcz by jego wciąż obfotografowywać z racji swojej mikołajowej profesji. Pojechaliśmy więc dalej i nad dużym jeziorem zrobiłam mu specjalną sesję zdjęciową, na którą przy okazji i reszta ekipy się załapała. Jacuś- Mikołaj skakał przez rzeczkę, pływał na łodzi, właził na pomosty, chował się w trzcinach – a ja musiałam biegać za nim z aparatem. Na tą sesję  to Jacuś umawiał się z Jorgusiem, ktory miał też przy okazji morsować, ale ten wystawił go do wiatru i pomachał nam tylko z okna samochodu bo nad jeziorem był już wcześniej, gdyż obowiązki rodzinne zmusiły go do zmiany planów. Po objechaniu średniego jeziora dotarliśmy w końcu na mikołajową farmę w Szczedrzyku. Obejrzeliśmy i sfotografowaliśmy wszystkie cudeńka zastanawiając się jak ładnie to musi wyglądać w ciemnościach. Niestety nie mogliśmy aż tyle czekać bo zrobiło się zimno i trzeba było wracać i to pod wiatr na dodatek. Pojechaliśmy przez Pustków do Schodni, przeskoczyliśmy przez krajówke i dalej bocznymi drogami dotarliśmy do Dańca, a po drodze las osłonił nas trochę od wiatru. W Dańcu zatrzymaliśmy się  na przystanku, a Jacuś po raz kolejny obdzielał nas słodyczami. Po chwili dojechał do nas Maciej, a my/ ze wstydem musimy to przyznać/ w tej walce z wiatrem nawet nie zauważyliśmy, że strailiśmy jednego zawodnika. Na krzyżówce w środku wsi Bercik pojechał na Przywory, a my dalej na Dąbrowice - Jacuś przez chwilę wyrwał się na prowadzenie i jak zwykle pomylił drogę, ale w porę zdążyliśmy go zatrzymać. Z Dąbrowic pojechaliśmy na Dąbie, gdzie w stronę domu oddalił się Roman, a my dalej asfalcikiem wzdłuż rzeczki dotarliśmy do Chrząstowic, potem przez Lędziny do Opola. Koło działek odjechał Sławek, a za nim pognała nowa Ewa i koło Mc Donalda to została nas już tylko trójka, Jacuś na pożegnanie poczęstowł nas jeszcze raz słodyczami- mnie objecał całą czekoladę za to że byłam grzeczna cały rok, ale jak przyszło co do czego okazało się, że nie miał nawet połowy. Wcale mnie to nie zdziwiło, innych też -bo znamy go nie pierwszy rok, ale i tak go lubimy. I tak o to miło i wesoło spędziliśmy ten dzień wykręcając przy okazji jakieś 60 km, co przy takiej pogodzie jest całkiem niezłym wynikiem.

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 3017 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie