2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

2016-08 Pokaz wody i ognia w Nysie

Dziś pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia, za kilka godzin przyjadą…

2016-07 Orle Gniazda Green Ways

2016-07-02 dzień 1 sobota Odcinek Opole Olsztyn Wyruszamy w 3…

2016-07-02:15 Letnia wyprawa doliną Dunaju

W tym roku postanowiliśmy by w lecie zorganizować zagraniczną wycieczkę…

2016-05 Majowy weekend w Jesenikach

Tym razem, ze względu na krótki czas po mojej operacji,…

2018-09-02 Wilcza buda

Dzionek ładny się zapowiedział, toteż na zbiórkę sporo nas najechało. Krysia wskazała nam jedynie słuszny kierunek i pojechaliśmy magicznymi Borami Stobrawskimi do magicznego miejsca nazwanego Wilczą Budą. Nasza trasa wiodła przez Luboszyce, Biadacz, Świerkle (tu odbyły się przymiarki strojów klubowych), Grabczok, Murów, Zagwiździe, stąd czerwonym szlakiem do celu głównego, a potem przez Czarną Wodę do Okołów i znów Murów, Zagwiździe i przez Grabczok do Opola.

Przewodniczka Krystyna uprzedziła, że będą piaski przed Wilczą Budą i były, więc niektórzy zrezygnowali, reszta przesiadła się na wielbłądy i .... dotarliśmy .... uffff... po około pięciu kilometrach.  Ta Buda to chałupa z XVIII wieku, prawdopodobnie była to karczma na trakcie leśnym, a Wilcza, bo korzystali z niej również myśliwi, polujący na okoliczne wilki. Chata jest w stanie rozsypki, a szkoda bardzo, bo aż pachnie tu historią... . Obok chaty zbudowano już w XX wieku ładną kapliczkę św. Jadwigi. Kolejnym naszym celem były stajnie w Okołach. Po drodze przejeżdżaliśmy przez tajemniczy, zarośnięty szlak kolejowy. A w Okołach piknik dożynkowy! Wypiliśmy kawkę, piwko bezalkoholowe, wciągnęliśmy chlebek ze smaluszkiem i ogórkiem, kołacz też i na koń! Do stajni! Tyle, że do stajni nie dojechaliśmy, tabliczka mówiła: wstęp i wjazd wzbroniony. Ale mieszkańcy byli na wybiegach, więc nawzajem się pooglądaliśmy. Sławek, przy okazji tej wycieczki, opowiedział nam ciekawą historię powstania nazwy miejscowości Grabczok. Otóż : w dawnych czasach przejeżdżał polną drogą pewien Szlachcic o imieniu Czesław. A jechał z nim chłop Czok. Jacek mu było. A liści tyle spadło z przydrożnego drzewa (bo to akurat jesień była), że wóz nijak przejechać nie mógł. Szlachcic zakrzyknął do chłopa :  - Grab, Czok”. I chłop grabił, a panu tak się okolica spodobała, że postanowił osiąść na ziemiach owych. A ptaki śpiewały: grabczok, grabczok, grabczok i jakoś tak zostało. A na licznikach 85 - 90 km, jakoś tak.

Ostatnio zmieniany sobota, 15 wrzesień 2018 05:47

Więcej w tej kategorii:

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 120 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie