2020-01-01 Noworoczne ognisko

W tym roku zrobiło się małe zamieszanie, co do godziny zbiórki. Prezes ustalił 11-tą, Marek na fejsie wpisał, tak jak w zeszłym roku, 11-tą piętnaście. Jacuś przekleił to na naszą stronę i utworzyły się 2 grupy - jedni pojechali wcześniej, inni 15 minut później, ale wcale się tym nie zmartwili, bo ci pierwsi w tym czasie już chrustu nagromadzili :)

Sławomir kazał nam jechać, a sam przybył lekko spóźniony, ale za to przywiózł plastykowe krzesełka kwadratowe i skonstruowaliśmy prowizoryczny stół na wszelkie spożywcze produkty przywiezione do wspólnej konsumpcji. Ledwo je rozłożyliśmy, ogień nieśmiało zaczął buzować - a tu niespodzianka, jakiś "życzliwy donosiciel" wezwał straż miejską, która nas poinformowała, że na kamionce jest tylko jedno miejsce do grillowania, po drugiej stronie, tam gdzie jest plaża i morsy się pluskają :( Z władzą się nie dyskutuje, chociaż panie strażniczki całkiem miłe były, szybko upiekliśmy serki i kiełbaski i zgodnie z poleceniem ogień zdusiliśmy w zarodku :( Tylko smutno nam się na duszy zrobiło, bo ogniska żar - ma swój czar, ale coraz trudniej na nie w najbliższej okolicy miejsce znaleźć. Zewsząd nas przeganiają - jak nie leśnicy to strażnicy. Nasze ogniska mają już wieloletnią tradycję, najpierw robiliśmy je na leśnych miejscach postoju "Lis", "Sarna", "Wilga" - ale tam już są zakazy i tylko sami leśnicy mogą tam palić ogień. Jesienią zabrukowano kamienny krąg nad kamionką, gdzie bobry nam drzewo zawsze szykowały, a teraz i z tego dzikiego uroczyska "życzliwy" człowiek przy pomocy straży miejskiej nas przegonił - chyba bardzo nie lubi rowerzystów. Coraz trudniej cieszyć się wspólnie w naszym mieście na łonie natury, a przecież żadnymi wandalami nie jesteśmy, zachowujemy się poprawnie, trochę sobie pośpiewamy, niczego nie niszczymy, zawsze po sobie sprzątamy ... :( Ale cóż, wracając do imprezy, po konsumpcji, zaczęły się śpiewy i tańce, biegały wśród nas różne przebierańce - miś, renifer i "laski" w srebrzystych peruczkach, a na krzakach zawisł ogromny czarny futrzany pająk, którego Sławomir przygarnął gdzieś po drodze :) W trakcie spotkania jak zawsze jedni przyjeżdżali inni wyjeżdżali, ale w godzinie szczytu, co najmniej 20 osób było, a niektórzy dawno już na zbiórkach nie byli, więc szkoda ogniskową tradycję zarzucić, tylko dla tego, że są w naszym społeczeństwie "życzliwi", którzy lubią innym kłody pod nogi rzucić, bo sami niczym cieszyć się już nie potrafią. Gdy jedni tańczyli inni focili, a na koniec nagraliśmy całkiem ładny teledysk dla kontuzjowanego Januszka i sójki Elki, co się za morze wybrała i na ognisko nie przyjechała. Wymyślony spontanicznie, ale ślicznie - mamy nadzieję, że im się podobał? I tak zrobiła się 14-ta i pojechaliśmy na drugą stronę kamionki zobaczyć jak morsy nowy rok witają :) Później większość do domów się udała, a głodni i niewybawieni pojechali kończyć świętowanie u Jacka i Grażyny, którym musieli pomóc zjeść to, co im po sylwestrowej imprezie zostało - bo sami nie daliby rady :)


Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/jacekar2/domains/rajder.opole.pl/public_html/templates/jsn_epic_pro/html/com_k2/templates/default/item.php on line 147

Odwiedzający

Odwiedza nas 733 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie