2022-05-15 Kwitnące Azalie w Mosznej

Zgodnie z nowym klubowym zwyczajem wszyscy chętni do jazdy rajdersi spotkali się na zbiórce o godzinie 9-tej. Po krótkiej wymianie zdań, co do tras obu grup, ruszyliśmy razem przez wyspę Bolko i Wójtową Wieś w stronę Chmielowic i tu doszło do podziału.

Pierwsza grupa – nieliczna, a śliczna pojechała polna drogą na Domecko w stronę Mosznej, a druga liczniejsza na Lipno. My, za Domeckiem, skręciliśmy na Pucnik i lasem dotarliśmy na rzymkowicką jedynkę. Długo nią jechaliśmy zachwycając się śpiewem ptaków i wiosenną zielenią, a po drodze śmignęły nam dwie sarenki. Skręciliśmy na Chrzelice, przez Łącznik dojechaliśmy do naszej ulubionej cukierni. Zamówiliśmy ciasto i lody i tylko coraz bardziej atrakcyjny Kazimierz był twardy i na nic się nie skusił, pilnując swojej diety. Boczną drogą przez Ogiernicze dojechaliśmy pod zamek i tu zastaliśmy dzikie tłumy turystów, którzy tak jak my chcieli zobaczyć, co tam już kwitnie. Pałac z przodu jest już pięknie wypiaskowany, od tyłu w połowie. Trudno było się dopchać by zrobić zdjęcie kwitnących przed pałacem azali. Zawróciliśmy na tyły by wjechać do parku od strony stadniny - bo tam większy spokój. Wszędzie przy drodze dojazdowej i przy pałacu stoją przeróżne stragany zachęcające do kupna, lodów, słodyczy, owoców, obrazków, biżuterii i innych różności. My usiedliśmy na chwilę przy bagienku z boku pałacu, by posłuchać rechotu żabek i grających fontann. Po koncercie i paru fotkach ruszyliśmy na oglądanie rododendronów, ale kwitły tylko te z przodu, które są na słoneczku, reszta w pąkach - potrzebują jeszcze tygodnia, a może nawet dwóch do pełnego rozkwitu. Tak samo azalie na cmentarzu rosną w cieniu, więc tylko wierzchołki krzewów zakwitły. Nie wracaliśmy już na zatłoczone aleje, tylko pojechaliśmy tyłami niebieskim szlakiem do Racławiczek, potem na Strzeleczki i znowu w las, gdzie cisza i spokój. Leśna droga do Przysieczy odnowiona, utwardzona jak rzymkowicką jedynka, to szybko dotarliśmy pod myśliwską wiatę. Posiedzieliśmy chwilę, każdy zjadł, co tam miał i pojechaliśmy w prawo na Prószków, potem w lewo na Domecko, a tam asfalt zerwany i pół drogi tylko. Jakoś tam przejechaliśmy i przez Dziekaństwo dotarliśmy znów na Wójtową Wieś i przez Wyspę Bolko do Opola. W przyzwoitym czasie i tempie zrobiliśmy 90 km i obejrzeliśmy rozkwitającą wiosnę nie tylko w Mosznej.

Odwiedzający

Odwiedza nas 647 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie