2022-05-02 MAJÓWKA NA ŚLĄSKU 30.04–3.05.2022

III dzień
Trzeci dzień miał być trochę luźniejszy, bo nie musieliśmy się teoretycznie już nigdzie śpieszyć, bo z Piotrem byliśmy umówieni na 9.30. Ale mój pech przeszedł na Euzebiusza i z samego rana zmieniał opony w swoim rowerku, ale, że dość wcześnie wykrył defekt to zdążył przed odjazdem.

Podjechaliśmy do Kalet na miejsce zbiórki, podziękować Piotrusiowi za poświęcony czas i wczorajszą gościnę przy pomocy różnych publikacji z naszego regionu i starego żelazka na duszę, co go bardzo ucieszyło i wzbogaciło kolekcje kuchennych zbiorów. Tym razem poprowadził nas lasami nad zalew Pniowiec, gdzie czekała Lidka, by przejąć prowadzenie. Bocznymi drogami pojechaliśmy do pałacu w Rybnej, gdzie odbywały się warsztaty muzyczne i załapaliśmy się na mini koncert.

Historia Pałacu w Rybnej
W roku 1796 z inicjatywy rodziny Warkoczów powstał murowany pałac w stylu późnobarokowym (wysoki mansardowy dach) oraz klasycystycznym (elewacja frontowa z wysuniętym ryzalitem i trójkątnym naczółkiem). W roku 1829 po śmierci Antoniny Warkoczowej pałac odziedziczyła rodzina Chrząszczewskich, a po krótkim okresie, w roku 1856 pałac przeszedł na własność rodziny von Koschützkich (Kosickich), która poddała go niewielkiej przebudowie. Rodzina Kosickich władała Pałacem aż do roku 1922, w którym sprzedała to majątek i wyjechała do Niemiec. W latach trzydziestych XX wieku w pałacu znalazł siedzibę Związek Strzelecki. W czasie II wojny światowej pałac przeszedł w ręce rodu Donnersmarcków z Brynka, gdzie przechowywali swoje dokumenty. Po roku 1945 w pałacu znajdowały się mieszkania komunalne. Długotrwała eksploatacja doprowadziła budynek do całkowitej dewastacji. W latach 1974 – 1980 Zakłady Mechaniczne „Zamet” ze Strzybnicy przy współudziale Pracowni Konserwacji Zabytków z Krakowa odbudowały pałac zgodnie z pierwowzorem. W 1983 roku władze miasta przekazały odrestaurowany pałac Stowarzyszeniu Polskich Artystów Muzyków, w którym utworzono Dom Pracy Twórczej. W 2011 roku po zakończeniu projektu "Rewitalizacja Pałacu w Rybnej wraz z otoczeniem na cele kulturalne", w czasie którego odrestaurowano elewację oraz zabytkowe wnętrza, powołano instytucję kultury Pałac w Rybnej.

Po obejrzeniu pałacu, Lidka poprowadziła nas do Tarnowic Starych do kolejnej rezydencji, którą właściciel odrestaurował z ruin w sposób imponujący i stworzył w nim muzeum starych mebli, narzędzi stolarskich, okuć, klamek i innych różności. W jednej z sal wisiały wypchane głowy łosia, dzika, żubra ,a w kącie stał ogromny niedzwiedź, chętnie pozujący turystom do zdjęć. Meble pochodziły z prywatnych zbiorów właściciela, a wiele z nich wykonał sam lub jego pracownicy, ponieważ zajmuje się renowacją zabytkowych sprzętów. Obok w zabudowaniach folwarcznych działa stylowy hotel i restauracja. Aby zarobić na utrzymanie zamku, właściciele podejmują się wielu inicjatyw np. funkcjonuje tam Szkoła Magii i Czarodziejstwa na fali zainteresowania książkami o Harym Poterze. A obok hotelu buduje się Centrum Psychiatrii dla dzieci.

Historia
Pierwsza siedziba rycerska w Tarnowicach (obecnie dzielnicy Tarnowskich Gór) znajdowała się w okolicach kościoła parafialnego, gdzie zachowało się niewielkie wzniesienie będące pozostałością dawnego gródka rycerskiego – prawdopodobnie siedziby Adama de Tarnowice – najstarszego znanego z imienia mieszkańca osady wzmiankowanego w dokumentach pomiędzy 1310 i 1351 rokiem. Później Tarnowicami władał Święcisław, członek dworu księcia oleśnickiego Konrada II, wyznaczony w 1369 roku jako rozjemca przy sporze o podział księstwa bytomskiego. Ostatnimi znanymi rycerzami z Tarnowic są rycerz Sambor wzmiankowany w 1411 roku oraz Mikołaj i Teodor Włodkowie herbu Sulima, poświadczeni w 1415 roku. Siedziba w postaci gródka rycerskiego funkcjonowała w XIV i XV wieku i zastąpił ją zbudowany w XVI wieku w nowym miejscu zamek w stylu renesansowym z dziedzińcem i krużgankami. Otoczony z trzech stron dziedziniec pierwotnie był otwarty ku północy. Fundatorem nowego założenia był przypuszczalnie rycerski ród Włodków albo Piotr Wrochem będący właścicielem majątku w 1525 roku. Zamek był w następnych wiekach wielokrotnie przebudowywany. Między innymi zamurowano krużganki, przebudowano sień wjazdową, powiększono skrzydło północne. W 1820 r. kupił od Gottlieba von Büttnera zamek wraz z okolicznymi dobrami hrabia Karol Łazarz Henckel von Donnersmarck ze Świerklańca. Dobra tarnowickie m.in. wraz z repeckimi zostały przekształcone przez hrabiego Guido w fideikomis dla jego młodszego syna Krafta, który odziedziczył je w 1916 roku. Nie zamieszkał on jednak w zamku, lecz na swoją na swoją siedzibę wybrał nowy pałac zbudowany w pobliżu Rept. Po II wojnie światowej zamek i dobra tarnowickie zostały znacjonalizowane. Zamek stał się własnością PGR-u. W ciągu następnych dziesięcioleci coraz bardziej niszczał. W 2000 r. właścicielami stali się Rajner i Krystyna Smolorzowie, którzy podjęli się całkowitej renowacji zamku i otoczenia. W zamek wmontowany został renesansowy portal z datą 1545 roku pochodzący z pałacu w Płoninie. Z tamtego pałacu pochodzi również altana wybudowana w zamkowym parku[3][4]. Pod koniec 2010 zakończył się remont zamku oraz jego otoczenia (oranżerii, stodoły). W czerwcu 2011 nastąpiło oficjalne otwarcie Centrum Sztuki i Rzemiosła Dawnego.

Po zwiedzaniu Lidka zabrała nas do swojego domu w Reptach Nowych na kawe, ciasto i lody. Niektórym tak się tam spodobało, że do góry nogami leżeli i wracać nie chcieli. Ale każde leniuchowanie ma swój koniec, pożegnaliśmy gościnną Lidkę i ruszyliśmy w drogę powrotną lasami do Zielonej. Piotr chciał jeszcze pokazać „zalane kopalnie” - tym co jeszcze tam nie byli, a pozostałym gwoli przypomnienia. W okolicach Kalet jego żona Ewa wyjechała nam naprzeciw i już w duecie tak jak wczoraj nas prowadzili. Trasy leśne są tam superanckie, można jechać kilometrami utwardzonymi drogami, nie wyjeżdżając na asfalt.

Kopalnia „Bibiela”
We wschodniej części powiatu tarnogórskiego, w głębi lasu miedzy Miasteczkiem Śląskim, Bibielą a Zieloną na tzw. Pasiekach, uruchomiono w 1889 r. kopalnię rud żelaza (a przy okazji rud ołowiu z domieszką srebra) „Bibiela”. Jej działalność poprzedziły badania geologiczne, wykonane około roku 1860, które wykazały obecność bogatych złóż rud żelaza, zawierających do 48% żelaza i zalegających w pokładach o miąższości, dochodzącej do 16 m. Czyniło to „Bibielę” jedną z najwydajniejszych w Europie kopalń rud żelaza. Oprócz kopalni rud żelaza „Bibiela” w tym samym roku uruchomiono kopalnię rud cynkowo-ołowianych „Szczęście Flory”. Obie kopalnie miały wspólny zarząd, a zatrudnieni górnicy pracowali zamiennie przy wydobyciu rudy żelaza, bądź cynkowo-ołowianej. Rudy wydobywano metodą upadową, drążąc szyby do głębokości 60 metrów. Kopalnie posiadały 4 szyby: „Neptun”, „Nordstern” (Gwiazda Północy), „Glück Auf” (Szczęść Boże) i „Klemens”. Do odprowadzania wody wydrążono ponad 90-metrowe sztolnie. Ponieważ kopalnia leżała w środku lasu, ok. 6 km na północny wschód od Miasteczka Śląskiego i linii kolejowej, a jednocześnie ok. 2 km na północ od sołectwa Bibiela i 2 km na południe od części dzisiejszych Kalet – Zielonej, należało ją jakoś skomunikować ze światem. Służyła temu kolejka wąskotorowa, która urobek dowoziła do stacji kolejowej w Miasteczku Śląskim.
Kopalnia była tak wydajna, że zatrudniono na niej 700 pracowników. Niestety, wydobyciu od początku towarzyszyła woda. Do jej bieżącego usuwania używano 8 pomp parowych. Przez 28 lat eksploatacji kopalnię czterokrotnie zalewała woda, ale pompy wirowe o wydajności 29 m3 na minutę dawały sobie z nią radę. Katastrofa przyszła niespodziewanie 17 czerwca 1917 r. O godzinie 11.00 zauważono w jednej ze sztolni większy przypływ wody, który udało się odpompować, jednak około godziny 14.00 nastąpił huk i kopalnię zaczął zalewać rwący potok wody. Woda wyrywała fragmenty ścian, waliła stropy, a górnikom wkrótce zaczęła sięgać do kolan. Dzięki temu, że szyb był bity upadową, wszystkim pracującym na dole górnikom udało się uciec. Jednak w ciągu dwóch godzin cała kopalnia – łącznie z maszynami i urządzeniami – została zalana. W tym samym jeszcze roku podjęto starania osuszenia kopalni. Sprowadzono z Gliwic parowe i elektryczne pompy, ale udało się tylko obniżyć lustro wody, by wydobyć część zatopionego sprzętu. Większość jednak pozostała pod ziemią, podobnie jak 2/3 zasobów.

Poszwendaliśmy się trochę po tym co z kopalni zostało, obejrzeliśmy po drodze kolorowe jeziorka, zrobiliśmy fajne fotki i wróciliśmy na bazę w Zielonej. Ewa i Piotr obejrzeli domki, powspominali jak tam dawniej wyglądało i pojechali do domu, a my na grilla, bo oni nie chcieli chociaż ich namawialiśmy usilnie. Przy ognisku dokonaliśmy historycznej zamiany domowników, przygarnęliśmy do siebie Tadzia, a oddaliśmy im Cześka Pirata, który poprzedniej nocy narzekał na nasze chrapanie. Rano wszyscy byli zadowoleni i wyspani.

Odwiedzający

Odwiedza nas 538 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie