2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

E.T.

E.T.

Kolejna słoneczna niedziela tej zimy :) której próżno szukać u nas na nizinach, więc co niektórzy w góry za nią pojechali, toteż na zbiórkę zbyt wielu się nie stawiło. Ale grupka nasza, choć nieliczna, to śliczna :) postanowiła odwiedzić Kamień Śląski. Pojechaliśmy przez Królewską Wieś i Malinę, dalej lasem do Kosorowic.

Nie wiem czy ktoś z nas zwrócił rano uwagę na niecodzienną datę dnia dzisiejszego – same zera i dwójeczki :) Podobna następna będzie 20 lutego, a następna podobna nie prędko nastąpi :( Ciepło było ok. 8 stopni, ale wietrznie i mimo protestów Sławka pojechaliśmy z wiatrem, a nie jak zwykle pod wiatr, łamiąc klubową tradycję :)

W tym roku zrobiło się małe zamieszanie, co do godziny zbiórki. Prezes ustalił 11-tą, Marek na fejsie wpisał, tak jak w zeszłym roku, 11-tą piętnaście. Jacuś przekleił to na naszą stronę i utworzyły się 2 grupy - jedni pojechali wcześniej, inni 15 minut później, ale wcale się tym nie zmartwili, bo ci pierwsi w tym czasie już chrustu nagromadzili :)

Zima w tym roku jeszcze nie dojechała, więc korzystamy z ciepełka i nadal jeździmy w dość sporym składzie. Tego poranka zebrało się nas aż 13- tu chętnych, a czternasta spóźnialska dogoniła nas po drodze. Trochę trudno się teraz wydostać z miasta, bo wszędzie są wykopki, ale przedarliśmy się jakoś przez Oleską, koło basenu, a potem Harcerską dotarliśmy na Budowlanych.

Nasza sobotnia wycieczka nie była rowerowa, ale równie udana i wesoła jak zawsze, a może nawet bardziej. Przybyliśmy tam różnymi środkami lokomocji, a niektórzy nawet i pieszo, na zaproszenie Pana Tadeusza – dostojnego jubilata, który w restauracji postanowił uczcić swoje 80-te urodziny. Zebrała nas sie całkiem spora grupa rajdersów/17 osob/- zajęliśmy pół sali przy stołach, a parkiet to później opanowaliśmy w dość znacznym stopniu.

Dzisiaj na zbiórce było sporo rajdersów /12 osób/ i chociaż trochę zimno to słoneczko nadal pięknie świeciło :) Zastanawialiśmy się gdzie jechać i wybór padł na Krasiejów. Co prawda Kazimierz nie bardzo wierzył, że uda nam się tam dojechać, ale poprowadził nas w tamtym kierunku ścieżkami rowerowymi przez miasto, potem skręciliśmy na Suchy Bór i "Madejową kamionkę". I tu niespodzianka – ten rok był mało deszczowy i udało nam się przejść suchą nogą na półwysep, gdzie zawsze stała woda i rzęsa na bajorze :)

Pogoda nadal nas rozpieszcza słońcem i ciepełkiem, więc na zbiórkę stawiło się aż 17 osób chętnych do rowerowej jazdy :) Zjawił się nawet dawno nie widziany Jacek S i wytrwał z nami do końca. W zeszłym tygodniu szwendaliśmy się po większych i mniejszych śluzach i tamach na Odrze, a dzisiaj Kazimierz wymyślił, że nadeszła pora by pozwiedzać okoliczne elektrownie wodne :) Wyruszyliśmy najpierw przez Chabry i Kępę do Luboszyc na prywatną elektrownię na Małej Panwi. Tam spotkaliśmy pracownika, który nam trochę opowiedział o historii jej powstania i obecnym funkcjonowaniu. Po krótkim postoju pojechaliśmy polami do drugiej elektrowni pomiędzy Kolanowicami a Biadaczem. Tu postój był nieco dłuższy, bo niektórzy zdążyli już zgłodnieć, inni chcieli porzucać latającym talerzem, a potem Kazimierz zdradził nam tajemnicę, że w tej elektrowni do wytwarzania podciśnienia, by przetoczyć wodę z jednej strony na drugą - używają zwykłego domowego odkurzacza. Bogatsi w tą wiedzę pojechaliśmy dalej :) /zostali tylko Teresa z Wojtkiem, bo mieli inne plany/, a my przez Kolanowice, na Węgry, a potem polna drogą w stronę firmy utylizacji zwierząt. I tu zaskoczyłam rajdersów, bo pokazałam im nieznaną elektrownię wodną, ładny mosteczek, na którym zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia i pojechaliśmy dalej przez Osowiec na Srebrne Jeziorko.

Jak co roku zebraliśmy się na placu Mickiewicza by uczcić kolejną rocznicę Odzyskania przez Polskę Niepodległości. Oprócz rajdersów przyjechało też sporo osób spoza naszego klubu. Wszystkie rowery były pięknie udekorowane flagami, a kto takowych nie miał to Sławek ich obdarowywał różnymi gadżetami w narodowych barwach.

W niedzielę 10 listopada Anno Domini 2019, ekipą wesołą, płci obojga, udaliśmy się w stronę Wąsów Czarnych i dalej (niektórzy powiadają o Czarnowąsach) :) Tereny te dostarczają pięknych widoków nadrzecznych przy Odrze, odrzańskich starorzeczach oraz Małej Panwi - czy ktoś wie gdzie jest Duża Panew? - od lat poszukujemy jej bezskutecznie :)

Ostatnimi czasy zamiast jesieni mamy cuuudne babie lato, toteż korzystając ze słonecznej pogody wyjeżdżamy na dłuższe wycieczki :) Dzisiaj celem wyprawy był Pokój, miejscowość o bardzo ciekawej historii.

Strona 1 z 13

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 41 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie