2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

Bałtyk 2010 - Dzień 6

  Dzionek powitał znowu słonecznym słoneczkiem. Wstaliśmy zjedli śniadanie i zaczęliśmy się szykować do wyjazdu. Jednak w trakcie objuczania naszych rowerów wyszło na jaw, że ich łańcuchy przybrały barwy wojenne, tzn. pokryły się rdzą. To uboczny efekt deszczu jakim uraczyła nas aura dwa dni wcześniej. Na szczęście ktoś przezorny miał smarowidło do łańcuchów i użyczył go naszym podrdzewiałym rumakom. Po skończonych zabiegach technicznych i sprawdzeniu gotowości do ruszenia w trasę dano sygnał do odjazdu.

  Pierwszym naszym celem była miejscowość Kluki położonej w obrębie Słowińskiego Parku Narodowego, a wartej odwiedzenia ze względu na znajdujący się tam skansen – Muzeum Wsi Słowińskiej. NA oficjalnej stronie internetowej tego muzeum można przeczytać:

„Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach powstało z myślą ratowania kultury materialnej dawnej ludności kaszubskiej, zwanej Słowińcami. Położenie Muzeum w środku funkcjonującej małej, wiejskiej społeczności, w centrum Parku Narodowego dodaje mu autentyczności i podkreśla symbiozę z otaczającą go przyrodą.

Stare chałupy i zagrody tętnią życiem w trakcie licznych imprez folklorystycznych odtwarzających dawną kulturę, czas minionej epoki. (...)”.

  Przybyliśmy tam jednak, jak się okazało o kilkadziesiąt minut za wcześnie i „tętniące życie starych chałup i zagród” było jeszcze uśpione. Pozostało nam zatem pooglądać z zewnątrz liczne, odtworzone z wielką dbałością autentyczne, zabytkowe już zagrody z tego regionu określanego jako „Kraina w Kratę”. Oglądając fotografie zrozumiecie skąd ta nazwa. Teren skansenu jest dość rozległy i każdy ruszył swoim szlakiem zwiedzania. Było co oglądać, ale czas naglił, więc wróciliśmy do rowerów by ruszyć w dalszą drogę.

  Mimo ostrzeżeń wybraliśmy tzw. skrót, pozwalający zaoszczędzić 20 km drogi i... okazał się on naszą „drogą przez mękę” lub jak inni określali „drogą rozpaczy”. Spory, niemal 2 km odcinek tej drogi wiódł rozmiękłym błotem, w którym rowery zapadały się niemal po osie. Pokonaliśmy go brodząc na bosaka prowadząc rowery. Z dodatkowych utrudnień przyroda dodała do tego mocno przypiekające słońce, które przy dużej wilgotności powietrza wycisnęła z nas sporo potu. Dotarliśmy wreszcie do kresu tego bagniska i po przekroczeniu mostkiem rzeczki Pustynka spłukaliśmy z rowerów osadzone na nich błoto i ruszyliśmy wyłożonym betonowymi płytami szlakiem w dalszą drogę.

  W godzinach południowych dotarliśmy do Łeby. Zakupy, zwiedzanie portu, plaża, kąpiel zajęły nam trochę czasu. Po południu ruszyliśmy na zwiedzanie ruchomych wydm położonych w pobliżu Łeby. Czasu na to nie mieliśmy już za wiele, więc po krótkim pobycie na wydmach wracamy z powrotem do Łeby by nadmorskim szlakiem ruszyć w kierunku Helu. Niestety słabo oznakowany szlak w pewnym momencie wywiódł nas na manowce i znowu wpakowaliśmy się w błoto gubiąc się całkowicie. W dali dojrzeliśmy przejeżdżający samochód, który to stał się naszym wybawieniem z beznadziejnej sytuacji. Dotarliśmy do dobrej drogi gruntowej, a nią do asfaltowej drogi do Ulinii. Błądząc straciliśmy dwie godziny posuwając się ok 5 km.

  Był już wieczór, należało rozejrzeć się za noclegiem. W miejscowości Ulinia nie zdołaliśmy niczego znaleźć, ale skierowano do pobliskiego Sasina, gdzie dzięki uprzejmości sołtysa i pewnej pani zanocowaliśmy w spartańskich dość warunkach na podłodze w zabytkowej miejscowej szkole.

  Przed snem kolacja, a po niej w związku już z dramatycznym załamaniem się naszych terminów w stosunku do czekającego dystansu do przejechania zwołaliśmy wojenną naradę by ustalić nasze dalsze działanie. Wynikiem było ustalenie jutrzejszej marszruty, oraz podzielenie się na dwie grupy. Jedna miała wyjechać we wczesnych godzinach porannych, druga nieco później. Po tych ustaleniach udaliśmy się na zasłużony po męczącym dniu spoczynek.

 

Pokaż Bałtyk 2010 dzień 6 na większej mapie
DSCF2138_1024x768
DSCF2138_1024x768 DSCF2138_1024x768
DSCF2139_1024x768
DSCF2139_1024x768 DSCF2139_1024x768
DSCF2141_1024x768
DSCF2141_1024x768 DSCF2141_1024x768
DSCF2143_1024x768
DSCF2143_1024x768 DSCF2143_1024x768
DSCF2144_1024x768
DSCF2144_1024x768 DSCF2144_1024x768
DSCF2145_1024x768
DSCF2145_1024x768 DSCF2145_1024x768
DSCF2146_1024x768
DSCF2146_1024x768 DSCF2146_1024x768
DSCF2147_1024x768
DSCF2147_1024x768 DSCF2147_1024x768
DSCF2153_1024x768
DSCF2153_1024x768 DSCF2153_1024x768
DSCF2155_1024x768
DSCF2155_1024x768 DSCF2155_1024x768

Ostatnio zmieniany sobota, 18 wrzesień 2010 07:01

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 401 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie