2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

34 Rodzinny Rajd Rowerowy - 21.04.2013 Bielsko-Biała

Cóż  to był za rajd!!! W niedzielę, 21.04.2013r ok. 3 tyś. uczestników na rowerach w wieku od 5 do 105 wzięło udział w 34 rodzinnym rajdzie rowerowym w Bielsku-Białej.

Ale zanim o tej imprezie, w paru zdaniach opiszę co robiliśmy wcześniej. W piątkowe popołudnie samochodem we trzech tj. 2 Cześki, Stasiu i nasze rowery wyjechaliśmy w deszczu z Opola. Nastroje pogodowe nie były u nas optymistyczne, ale im bliżej Bielska tym pogoda lepsza, pochmurna ale bez deszczu. Wieczorem dotarliśmy do schroniska młodzieżowego w Bielsku. Moje wspomnienia pobytowe w tego typu schroniskach nie są ciekawe więc jakie było moje miłe rozczarowanie. Pełna kultura, schludnie a’la hotel ***. W sobotę wczas rano udaliśmy się do siedziby klubu rowerowego BESKIDZKIE TOWARZYSTWO CYKLISTÓW, gdzie byliśmy umówieni tam z dwójką rowerzystów tegoż klubu. Pogoda była pochmurna ale bez deszczu i w miarę ciepło, na rower jak znalazł.  W piątkę wyruszyliśmy w trasę. Mieliśmy okazję poznać ciekawe zabytkowe stare miasta Bialska i Białej (od 1951r połączono w Bielsko-Białą). W dalszą drogę udaliśmy się do Pszczyny. W pszczyńskim parku można zobaczyć pokazową zagrodę żubrów i łosie. Niestety czas nas gonił więc obejrzeliśmy od zewnątrz. W końcu dotarliśmy do pięknego zamku pszczyńskiego. I znowu ten czas goniący, który nie pozwolił na zwiedzanie. Mimo to, za zamkiem na rynku odbywał się zlot motocyklowy i pokazy akrobacji motocyklowej połączone z paleniem gumy. Fajne, ale smród i hałas. Więc stwierdziliśmy, że trzeba z stamtąd uciekać w ciche i pachnące zakątki parku pszczyńskiego. W drodze powrotnej przez kilka kilometrów towarzyszył nam bezpański pies. Dobry był, cały czas za nami biegł ale końcu odpuścił. Po drodze przejeżdżaliśmy zaporą potężnego zbiornika goczałkowickiego, której jej długość ma w linii prostej 3 km. Ciekawostką tego zbiornika jest to, że wokół niego nie ma żadnych ośrodków wczasowych, wypoczynkowych, gdyż jest to zbiornik wody pitnej. Dalej przez las pojechaliśmy na pyszną grochówkę prosto z wojskowej kuchni polowej. Ach jaka cudna woń. Najedzeni wyruszyliśmy do Bielska. No i pech, wiatr się obrócił i prawie cały czas wiał w twarz i te „chopki”, zjazd i podjazd(zdjęcia z sobotniej wycieczki). Późnym popołudniem dojechaliśmy do schroniska i tam spotkaliśmy naszego 4-go klubowego uczestnika Marka, który dojechał do nas rowerem z Chałupek (relacja z sobotniej podróży Marka). Wieczorem w knajpie oglądaliśmy finał w siatkę przy dobrym czeskim piwku. Następny dzień to piękny, słoneczny niedzielny poranek, czas rajdu rodzinnego. Pod ratuszem kłębią się tłumy rowerzystów. Co za widok!!!  i to w jednym miejscu, błękit nieba, słońce i  tysiące rowerów… niesamowite. Na dźwięk syreny policyjnej i odliczaniu startu przez prezydenta miasta cała kawalkada wyruszyła. Tempo było imponujące, chyba średnio 4-5km/h. Ale przy takiej masie uczestników to raczej normalne. Wszystkie skrzyżowania zablokowane, wszystkie ulice, drogi dojazdowe na trasie zablokowane. Nad naszym bezpieczeństwem czuwali policjanci, strażnicy miejscy, strażacy, medycy i wolontariusze i to na odcinku ok. 33km. Miasto się postarało. Cała kawalkada rowerzystów rozciągnęła się na ok.6km, więc mieli co pomstować kierowcy. Półmetek miał miejsce w amfiteatrze w Jaworzu. Występ zespołu folklorystycznego i sobowtóra Elvisa Presleya oraz darmowy jogurt z Bakomy. Ale to wszystko nic w porównaniu do widoku wypełnionego po brzegi rowerzystami dość dużego amfiteatru. Finał imprezy zakończył się Bielsku na terenie ZIAD-u. Rozdanie nagród dla najliczniejszej szkoły, rodziny, klubu, najstarszego i najmłodszego uczestnika. My RAJDEROWCY też zostaliśmy dostrzeżeni i dostaliśmy gadżety. W końcu przyjechaliśmy aż z Opola czyli z najdalszego miasta. Osobiście muszę stwierdzić, że impreza logistycznie wielka, potężna, którą warto było zobaczyć, wziąć w niej udział, w tej OGROMNEJ MASIE ROWERZYSTÓW (do galerii). Ale z powodu tego ogromu nic nie zobaczyłem, zmęczyłem się uważając na jeżdżące dzieciaki i młodzież i to w koło w koło. Z tego naszego wyjazdu do Bielska-Białej najbardziej mile wspominam sobotni wyjazd w miasto i okolice. Po prostu kameralnie i spokojnie, to co lubię.

 

{linkr:none}

Ostatnio zmieniany środa, 01 maj 2013 19:55

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 512 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie