2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2021–04–25 Z gośćmi z Bielska w 3 dni po okolicach Opola

Przez 3 kolejne dni mieliśmy okazję pokazywać okolice Opola naszym gościom i przy okazji patrzeć trochę ich oczami na znane nam "do bólu" miejsca. Zachwyt pierwszy ? jak tu cudownie płasko! Można wędrować rowerem, cieszyć się pięknem przyrody i krajobrazów bez wyciskania z siebie siódmych potów, czy marzeń o elektrycznym wspomaganiu ? Pod względem trudności podjazdów na gościach nawet nasza "Wielka Góra" - Góra Świętej Anny nie robiła specjalnego wrażenia... Ot, takie przedmieścia Bielska-Białej ? .

Dzień pierwszy: kamionki, kamieniołomy, wapienniki, pałac i park w Kamieniu Śląskim, Góra Świętej Anny.

Nie dość że okolice Opola są prawie płaskie, to jeszcze cały czas intensywnie pracujemy (przy okazji produkcji wapnia i cementu) by wapienne wzniesienia przerobić na dziury w ziemi, które po czasie przekształcają się w piękne jeziora ? kamionki Piast, Bolko, Groszowicka, Silesia itd. itd. Ich wody, przy odpowiednim słońcu, nabierają cudnej lazurowej barwy. Pokładów żwiru też nam nie brakuje, więc w wyniku jego wydobycia pojawiają się kolejne, choć już płytsze jeziorka ? Malina, Stawy w Grotowicach, Żwirek w Kępie itd. Gleby wokół Opola są dość ubogie, sporej części z nich nie opłaca się uprawiać i dzięki temu "lasów ci u nas dostatek". Podziwiając piękno krajobrazu i zahaczając o ciekawostki po drodze ("pomnik zastrzelonego leśnika", stary kamieniołom z wapiennikiem w Kamieniu Śląskim, potężny głaz narzutowy w centrum wsi) dotarliśmy do parku pałacowego. I tu trafiła się nam niesamowita niespodzianka ? Oglądamy pałac, a tu wychodzi sobie Starszy Pan z kijkami do nordic walking. Twarz wygląda jakoś znajomo... Nastąpiła wymiana uśmiechów... Szczęść Boże! Szczęść Boże! Od słowa do słowa, Starszy Pan się pyta: To aż z Bielska przyjechaliście? A byliście już w pałacu? A chcecie zobaczyć? To ja wam pokażę. I w ten sposób byliśmy oprowadzani po pałacu przez Miłego Starszego Pana (no już 89 lat będzie w tym roku!), rodowitego Ślązaka z Brożca spod Krapkowic, ikonę polsko-niemieckiego pojednania, "kolegę" obu papieży - Jana Pawła II i Benedykta XVI - emerytowanego duchownego: Arcybiskupa Alfonsa Nossola ? To on w 1989 r prowadził słynną Mszę w Krzyżowej, na której premier Mazowiecki i kanclerz Kohl przekazali sobie znak pokoju. Po ponad 30 latach od tamtych wydarzeń, gdy na Niemcy patrzymy jak na unijnego fajnego sąsiada, gdzie można dobrze zarobić i dobre auto kupić, łatwo się zapomina jak trudne były początki. I łatwo zapomnieć ile się Arcybiskup nasłuchał wyzwisk, typu "ty folksdojczu" od naszych pseudopatriotów. Dalej w drogę: rezerwat w Ligocie Dolnej, z wapiennikiem "Ikar", Oleszka, Wysoka, Góra Świętej Anny. Marzyło nam się dalsze zwiedzanie, ale okazało się, że pierwotny plan zakładający zjazd do Zdzieszowic i powrót pociągiem, napotkał na "obiektywne trudności", więc skierowaliśmy się w stronę Opola ? To nawet dobrze jest, by na raz nie zobaczyć wszystkiego. Wtedy pozostaje pewien niedosyt i chęć kolejnego odwiedzenia pięknego miejsca.

Dzień drugi. Wokół Jezior Turawskich.

Tu Sławek był w swoim żywiole: ponieważ jechaliśmy malowniczą trasą przez Suchy Bór (Derschau) Chrząstowice (Chronstau) Dębską Kuźnię (DembioHammer) Niwki (Tempelhof), miał okazję omawiać tą ciekawostkę Opolszczyzny, jaką są dwujęzyczne nazwy miejscowości (rzecz zupełnie normalna w Niemczech na Łużycach, w Czechach, Austrii, Słowenii, Słowacji itd. Ba! W Czeskim Cieszynie nawet nazwy ulic są pisane w dwóch językach: czeskim państwowym i języku mniejszości, czyli polskim ? Nazwy te można z grubsza podzielić na dwie części: nazwy czysto niemieckie, tam gdzie historycznie niedawno (czyli 200-300 lat temu), od podstaw zakładano osady. Tak było w wymienionych wyżej Suchym Borze (Derschau) i Niwkach (Tempelhof). Osobną kategorię stanowią nazwy miejscowości powstałych w średniowieczu, albo których początki giną w pomroce dziejów. Z tych nazw bezczelnie wyłazi słowiańskość, a ich nazwy brzmią tak, że "Niemiec płakał jak czytał" (niczym w polskiej komedii "Jak rozpętałem II wojnę światową" ? Nazwisko: Grzegorz Brzęczyszczykiewicz, Was?!). Nazwy tak pięknie brzmiące dla polskiego ucha: Chrząstowice (Chronstau), Chróścice (Chrosczutz), Górażdże (Gorazdze), Czarnowąsy (Czarnowanz), Gwoździany (Gwosdzian) i hit nad hity Chrząszczyce (Chrzumczuts) -- Was Chrzumczuts?! Scheisse Was Chrzumczuts?!! ? Warto zwrócić uwagę, że w nazwach tych występują typowo polskie znaki: dz, "sz" pisane jako "sz" a nie "sch", "czy" pisane jako "czy" a nie "tch". Inne nazwy z których bije słowiańskość: Biadacz (Biadacz), Twardawa (Twardawa), Turawa (Turawa), Grabów (Grabow), Kępa (Kempa) - każdy pierwszoklasista tak ten wyraz napisze, zanim go nauczą, że ma być "a" z ogonkiem. Kąty (Konty). Piękne nazwy świadczące o historii, o słowiańskim rodowodzie ? Nazwy tak słowiańskie, że naziści starali się je w latach 30-40 zniszczyć, nazwy które przetrwały aby dać świadectwo historycznej prawdzie, a teraz, niestety, często są dewastowane przez naszych "patriotów". Ale wracajmy do teraźniejszości, bo widoki piękne i pogoda dopisywała. Małe ognisko w urokliwym miejscu nad wodą, rozległe widoki z wału Jeziora Dużego i przez Zawadę powrót do Opola ? .

Dzień trzeci. Tradycyjna niedzielna wycieczka Rajdera, uzupełniona o reprezentację Bielska-Białej.

Ruszamy na północ - cel wycieczki był wcześniej określony na podstawie prognoz pogody, a przede wszystkim kierunku wiatru. Wyjechaliśmy pod wiatr, bo lepiej z nim powalczyć, gdy siły są świeże, niż gdy trzeba wracać ? Jedziemy ulicą Luboszycką: tu spojrzenie z punktu widokowego na rozległy kamieniołom cementowni Odra i Silesię, śliczną kamionkę - w Bielsku tego nie mają ? I dalej obok Żwirka (i innych jeziorek w Kępie) w okolice Kolanowic, na jaz na Małej Panwi. Duże wrażenie robi tu specyficzna elektrownia wodna, w której generatory prądu napędzane są przez potężną "śrubę Archimedesa" która budzi skojarzenie z wielką maszynką do mięsa ? Kolejny jaz i elektrownia wodna są mniej spektakularne, ale widoki są i tak śliczne. Ruszamy dalej, by w Kolanowicach obejrzeć pochodzący z Opola kościółek drewniany (mniej więcej do czasów wojen napoleońskich stał w Opolu, na zewnątrz istniejących wtedy murów miejskich, w miejscu dzisiejszej filharmonii). Dalej przez Łubniany (najstarsze drzewo iglaste powiatu opolskiego - cis, którego wiek określa się na 550 lat - czyli już sobie rosło zanim Kolumb do Ameryki dopłynął, a Turczyn zdobył Konstantynopol). Dąbrówka Łubniańska: jest tu "Studzionka" (cudowne źródełko) i choć nie ma morza, to są potężne wydmy - pamiątka po okresie zlodowaceń. W tym miejscu goście oraz część Rajdera zrobiła "w tył zwrot", a ci którzy mieli więcej czasu ruszyli dalej do Murowa (średniowieczne grodzisko, z dobrze zachowaną fosą) i Zagwiździa (pozostałości po jednej z najstarszych hut na Śląsku) i ogród botaniczny prowadzony przez miejscową parafię. Komu żal, że nie był, niech nie czeka, tylko rower szykuje i w kolejną niedzielę rusza z nami ?

Więcej w tej kategorii:

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 119 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie