2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2018-12-30 To ostatnia niedziela ...

w tym roku i chociaż było pochmurno, dżdżyście na zbiórkę przyturlało się kilkoro rajdersów znudzonych świątecznym lenistwem. Postanowiliśmy pojechać do Szczedrzyka na "Farmę Mikołajów", ale gdy dojechaliśmy do ul. Głogowskiej dość mocno się rozpadało i nasza grupa rozjechała się w kilku kierunkach. Sławek zawrócił do domu, Janusz pojechał przed siebie, a JureczeK zaprosił resztę na ping ponga.

Ale nie dojechaliśmy tam wcale, ponieważ po chwili Wojtek z Teresą się oddalili, a na dodatek przestało padać, więc zdecydowaliśmy, że szkoda dnia i trzeba się pokręcić chociaż po wyspie. Objechaliśmy ją w koło, mijając nielicznych spacerowiczów, na drewnianym mostku zrobiliśmy sobie przerwę śniadaniową, gdzie Juruś objaśniał nam tajniki joggi i miłości tantrycznej. Gdy dotarliśmy na kamionkę Bolko nasz morsujący joggin - naturysta postanowił zanurzyć się w podobno ciepłej wodzie. Musiałyśmy uwierzyć mu na słowo, bo jakoś żadna z nas nie miała ochoty tego sprawdzać. Ja wolałam fotografować zanurzającego się morsa, a Elżunia wypatrywała ptaszków przez lornetkę. Dopatrzyła się nie jednego, ale też … całkiem sporej grupy morsów po drugiej stronie kamionki. Gdy nasze morsiątko się już wychlapało, wytarło, zaczęliśmy się zbierać, bo znów deszczem straszyło. W międzyczasie zadzwonił do mnie Januszek z informacją, że na Farmę dojechał, zobaczył całkiem spore stadko reniferków, a także sporą grupę Mikołajów i bałwanków. Ja widziałam to już w drugim dniu świąt, więc mu wcale nie zazdrościłam tym bardziej, że jak wracał to deszcz go dość mocno umoczył. My zdążyliśmy dojechać do domu przed tym ulewnym deszczem, który aż do wieczora psuł nam humor i samopoczucie, ciesząc się, że mimo wszystko nie zmarnowaliśmy całego dnia.

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 410 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie