2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2020–09–20 Rajd Rowerowy – otwieramy most im. J. Halupczoka

Dzisiaj, w ramach niedzielnej wycieczki, wzięliśmy udział w otwarciu nowego mostu rowerowego im. J. Halupczoka, który łączy ul. Bolkowską z Parkiem 800- lecia, ułatwiając przeprawę przez kanał Ulgi i dojazd z Zaodrza do centrum miasta. Spotkaliśmy się jak zwykle o 9- tej na pl. Mickiewicza, a że mieliśmy jeszcze czas do 11-tej, Kazimierz poprowadził nas na ścieżkę przyrodniczą w Królewskiej Wsi, która zaczyna się za kościołem i kręci polnymi drogami i małymi laskami wokół kamionek i stawów.

Teren bardzo ciekawy, można spotkać tam kilka tablic edukacyjnych, przejechać pod wiaduktami i wyjechać na drugi koniec wsi. Później pojechaliśmy na Groszowice i ścieżką rowerową koło śmietników i kamionki „Bolko” dotarliśmy do wyremontowanego zielonego mostu, który prowadzi do parku na wyspie „Bolko”. Obecnie most nosi imię I. Sendlerowej i wreszcie rozwiązał problem przeprawy przez Odrę w kierunku ZOO. Dawny most ma nową nawierzchnię i przeznaczony jest dla rowerzystów, a po obu stronach biegną kładki dla pieszych. Gdy dotarliśmy na wyspę, z każdej strony zjeżdżali się rowerzyści, by wspólnie z Prezydentem Opola A. Wiśniewskim wziąć udział w otwarciu nowej kładki rowerowej i I Opolskim Rajdzie Rowerowym. Tłumy Opolan zebrały się w pobliżu nowego mostu, my też dotarliśmy aż pod bramę z baloników i tablicę z nazwą mostu udekorowaną wstążkami w barwach miasta. Wszystkim rozdawano kominy rowerowe w barwach miasta, więc i my się załapaliśmy. Po krótkiej przemowie Prezydenta i pana Mariana Staniszewskiego – jednego z pierwszych trenerów Joachima Halupczoka oraz przedstawiciela budowlańców mostu, zerwano wstążki z tablicy, armatki wystrzeliły kolorowe papierki i dymy, i most został uroczyście otwarty. Prezydent Wiśniewski, pod eskortą policji, poprowadził peleton rowerzystów przez most w stronę Zaodrza ul. Krapkowicką, potem Wrocławską w stronę Ronda, pod „Solarisa”, na Kołłątaja, koło Dworca w stronę Pasieki i przez most I. Sendlerowej z powrotem do Parku 800-lecia. W sumie trasa liczyła 5 km, a na mecie czekały liczne atrakcje: konkursy dla dzieci, pokazy baniek mydlanych, występy grup artystycznych, namioty policji, straży miejskiej, MOSiR-u, Polregio i wielu innych organizacji, gdzie rozdawano różne drobiazgi /odblaski, smyczki, kolorowanki, długopisy itp./. Marzena zajęła nam kolejkę do kiełbasek serwowanych przez harcerzy, ale że dopiero się piekły to poszliśmy pooglądać, co się wkoło dzieje. Alicja i Marzena wzięły udział w przyrodniczym konkursie i wygrały roślinki w doniczkach – wrzos i lawendę, zrobiliśmy sobie śmieszne fotki z maskotkami imprezy – Kaczusiami i Wikingiem, w drodze powrotnej do kiełbasek. Po konsumpcji postanowiliśmy jechać dalej ścieżką nadodrzańską przez Metalchem do naszego ulubionego Denkmala w lesie. Po drodze zgubiliśmy Sławka, który dogonił nas na łowisku pstrąga pod mostem w Przyworach. Odpoczęliśmy troszeczkę, pogadaliśmy, posłuchaliśmy kawałów i innych opowieści i ruszyliśmy by obejrzeć stary dworzec w Przyworach. Pod lasem Zdzichu przypomniał sobie, że plecaka na łowisku zapomniał i wracał po niego z Tereską i Wojtkiem, a Kazimierz pojechał po nich wszystkich, by się nie zgubili. My w tym czasie szukaliśmy drogi do Denkmala, gdzie na „wszystkie zguby” poczekaliśmy. W międzyczasie wywiązała się dyskusja, co do przyszłego weekendowego wyjazdu, bo nie wszystkim podobał się Racibórz i okolice – woleliby Orle Gniazda, ale do konsensusu nie doszli, więc nie wiadomo, która opcja zwycięży. Gdy się wszyscy nagadali, cukierkami i czekoladą zagryźli postanowiliśmy wracać do miasta, ale nie wszyscy – Wojtek z Tereską zostali by się delektować urokami lasu. Reszta ruszyła w stronę Maliny, gdzie się rozjechaliśmy na 3 świata strony – ja z Marzeną pojechałyśmy na kamionkę „Bolko” by zakończyć rajd w zimnej wodzie, w słonecznych promieniach ostatnich ciepłych dni lata.

Ostatnio zmieniany niedziela, 27 wrzesień 2020 19:45

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 2282 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie