2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2008.04.13 - kierunek Łambinowice

Pogoda piękna. Wycieczka się odbyła - a może inaczej zajęcia Klubu Rajder odbyły się w 2 grupach. Najpierw wystartowaliśmy w drogę do Łambinowic, ...

 

 


Pogoda piękna. Wycieczka się odbyła - a może inaczej zajęcia Klubu Rajder odbyły się w 2 grupach. Najpierw wystartowaliśmy w drogę do Łambinowic, gubiąc po drodze kilka osób(np.Bruno z Synem, Wnuczkiem i "Zięciem" z uwagi na uroczystości rodzinne od razu nastawili się na krótką przejażdżkę).

 

 

Dotarliśmy do Lipna a stamtąd przepięknym leśnym szlakiem poprowadził nas Krzysiek pseudo "Młody".
Widoki fantastyczne.

 

Łambinowice to miejsce warte wielokrotnego zwiedzania. Szczególne wrażenie robi na mnie Stary Cmentarz Jeńców Wojennych- przede wszystkim z okresu I wojny światowej.
Morze krzyży którego brzegi trudno jest dostrzec- a zastanawia fakt, że każdy leży sobie w swoim grobie, podpisany z imienia i nazwiska. Nikt nie jest anonimowy. Leżą Rosjanie, Włosi, Rumuni, Serbowie. Wśród "Rusów" można dopatrzeć się swojskich nazwisk Stanislau Piontek, Bronislau Samotzky. Imiona i nazwiska Polaków są strasznie poprzekręcane, ale czego wymagać od od niemieckiego pisarza, który przepisywał obco brzmiące słowa z ruskich dokumentów pisanych cyrylicą. Nikt nie był anonimowy - w morzu identycznych krzyży rzuca się w oczy macewa czyli nagrobek żydowski.
I wojna światowa, każdy podpisany, każdy uszanowany a 20 lat później i 3 kilometry dalej chowano Rosjan na kupie w masowych ukrywanych mogiłach. Po wojnie tak na oko policzono ich na około 40 tysięcy ofiar.
Chociaż jakby nie umarli w Lambsdorf, to czy przeżyli by Syberię? Ruscy wysyłali tam wszystkich "zdrajców narodu" którzy pozwolili się wziąść do niewoli.
Ale nie smućmy się tym co już było- warto docenić co mamy teraz. Jak widać kłótliwi politycy to jeszcze niezbyt wielkie nieszczęście :)
Powrót wyglądał jakby kręcono film "Ucieczka z Lambsdorf" - przedzieraliśmy się z Szydłowa przez Bory Niemodlińskie próbując trafić w odpowiednią leśną drogę. Nad autostradą przeszliśmy mostkiem dla zwierząt.(Ciekawostka od człowieka z "Federacji Zielonych" - ponoć mostki dla zwierząt z planowanych 14 metrów na szerokość skurczyły się przy budowie do ... 4 metrów).
No ale jelenia w lesie widzieliśmy! Prawdziwy jeleń, nie jakieś tam stadko sarenek. Przejechaliśmy 98 kilometrów i na 17,00 byliśmy w domach.


Ostatnio zmieniany sobota, 07 listopad 2009 07:43

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 48 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie