2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2021–02–21 Wiosenna wycieczka zimową porą …

Luty kolejny raz zaskoczył nas w tym roku, najpierw siarczystymi mrozami i niespotykanymi od lat wielu opadami śniegu, a następnie gwałtownym ociepleniem. W niedzielę słoneczko tak nam zaświeciło, że sporą grupę rajdersów z norek zimowych wygoniło - nawet tych od dawna nie widzianych. Niektórzy przyszli się tylko przywitać, inni pojechali kawałek, ale i tak w niezłym składzie ruszyliśmy przez rozkopane miasto w kierunku Kępy, potem przez Krzanowice i Czarnowąsy pojechaliśmy na Świerkle.

Tu na boisku zrobiliśmy przerwę śniadaniową połączoną z naradą, co do dalszej trasy wycieczki. Ustaliliśmy, że jak na pierwszy raz po dłuższej przerwie to nie ma co wyruszać za daleko i zawrócimy w stronę Brzezia i Dobrzenia Wlk. by przez Amerykę dotrzeć do Chróścic. Początkowo mieliśmy plan by przejechać na drugą stronę Odry, ale wiatr był dość silny i wiał prosto w oczy, czego nikt z nas nie lubi, więc zdecydowaliśmy się wracać ścieżką nadodrzańską do Czarnowąs. Nasza trasa wciąż kręciła się wkoło komina, a właściwie kilku tych chłodni elektrownianych, które pięknie wymalowane, widoczne są z daleka i bardzo fotogeniczne, czego nie omieszkał Jacuś wyfocić z każdej strony. Po drodze zatrzymaliśmy się na dłuższy popas pod wiatą w miejscu o ciekawej nazwie i historii Odra – Ślum, które znamy od dawna i zawsze odwiedzamy, jeśli wiatry dobre lub złe nas tam zaprowadzą. Przy okazji sprawdziliśmy postępy prac budowlanych przy stawianiu nowej wiaty, ci bardziej aktywni pograli w kosza i w ringo, ciekawscy szukali oznak wiosny - a znaleźli grzyby. Nie wyglądały jakby tam zimowały - to był świeży wysyp, malutkie i trujące, ale zawsze to nowalijki. Przy okazji pooglądaliśmy jak krety grały w piłkę na pobliskim boisku i zrobiłyśmy sobie z Elą slalom między kretowiskami. W tym czasie pozostali członkowie wyprawy dyskutowali na różne ważne tematy, a Sławomir jak zwykle ubarwiał rozmowy swoimi anegdotami. Gdy nacieszyliśmy się już swoim towarzystwem, prezes Kazimierz dał hasło do powrotu i ruszyliśmy szarpani wiatrem raz na wale, a raz pod nim w stronę Opola, omijając bokiem Dobrzeń, Borki i obwodnicę – wylądowaliśmy w Czarnowąsach. Tu pożegnał nas Jacuś, a reszta przez Krzanowice dotarła na ostatni postój przy ulubionej przez naszych panów stacji BPI, gdzie wypiliśmy i zjedliśmy resztki zapasów, a kto ich nie miał to na stacji uzupełniał. Posileni i w dobrych humorach rozjechaliśmy się do domów, a na liczniku każdy 50 km miał, a niektórzy nawet więcej.

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 109 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie