2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2021–03–14 Zimowo, deszczowo, wietrznie i … radośnie :)

Jak mówi Mądra Księga "Na relacji 2 lub 3 świadków oprze się sprawa". Mamy więc rzadką okazję zobaczyć wycieczkę niedzielną widzianą oczami 2 różnych osób ? Zapraszamy do lektury!

 

14 marca Anno Domini 2021, zachowując humor i rygor sanitarny (m.in odpowiednie odstępy) w składzie 10-osobowym ? udaliśmy się na poszukiwanie wiosny. Mimo, że wiało z zachodu, trochę wbrew naszym zasadom (wyjeżdżać pod wiatr - wracać z wiatrem) wybraliśmy się w kierunku Suchego Boru, Niwek, Szczedrzyka i Jedlic, zamysłem okrążenia Jezior Turawskich i nadzieją, że w drodze powrotnej lasy osłonią nas przed wiatrem ? Spore wrażenie robiły na nas licznie, po drodze spotykane, nawet na niewielkich ciekach wodnych, ślady aktywności bobrów, ze szczególnym uwzględnieniem ich działań nad Libawą (rzeczką od północy wpadającą do Jeziora Turawskiego Dużego). W drodze powrotnej zaczęły nas straszyć lekkie opady. Na szczęście miały one charakter śnieżnej kaszki, która nie moczyła nam ubrań ? Ale już ta kaszka sugerowała, że warto kierować się w stronę domów trasą możliwie najkrótszą. Później śnieżna kaszka zamieniła się w deszczyk lekki, niezbyt uciążliwy (mi np. nie chciało się nawet, z jego powodu, wyciągać peleryny przeciwdeszczowej. Przejechaliśmy średnio 55 km na osobę, czyli 550 km licząc na grupę ? Tym samym jako grupa spaliliśmy ok 12 tyś kalorii, co stanowi ekwiwalent prawie 1,5 kg sadła! Przy okazji nabraliśmy hartu ciała i ducha, polepszyliśmy natlenienie ciał, napięcie mięśniowe i ogólnie poprawiliśmy kondycję przed zbliżającym się sezonem ? Tradycyjnie "uchachaliśmy się" z byle czego i "po same pachy", a ponieważ śmiech to zdrowie, to przedłużyliśmy dzięki temu swoje życie o średnio 5 dni na statystyczny "łeb" uczestnika ? Same korzyści!!! Było fajnie i bomba, a kto nie był ten trąba ? Do zobaczenia na trasie ?

 

Sławek.

 

W marcu jak w garncu, wiadomo. I dziś mieliśmy wszystko: śnieg, deszcz, słońce, wiatr, czekoladki urodzinowe i „stolaty” ? Kilku członków Klubu wybrało sobie marzec, żeby się urodzić, czym również reszcie sprawili wiele radości. Aplikacje pogodowe oszukały nas wszystkich równo: miało padać na 30%, a w trakcie wycieczki zmienili na 80% ? Ale w sumie to i lepiej: pewnie przy stuprocentowym deszczu zebrała by się tylko jakaś szalona grupka mających owsiki w zakończeniu pleców. Tak więc humory nam dopisały, a trasa z przewagą asfaltu: Suchy Bór, Chrząstowice, Dębska Kuźnia, Niwki, Szczedrzyk, Jedlice, Turawa, Kotórz Mały, Zawada, Kępa. Z ciekawostek: nad rzeką Libawą, w miejscu słynnego mostka, z którego Jacek onegdaj rzucał rowerem, bobry rozpanoszyły się na dobre. Bobrów dużo, drzew coraz mniej ? W Kotorzu Małym praca nad ścieżką rowerową wre. Najważniejsze, że kosztem jedynie kilku drzew, a nie, jak wcześniej planowano. W Turawie nasza 9 osobowa ferajna podzieliła się: Sławek z Kasią i Zdzichem ruszyli na Niwki, Helenka, Jacek, Jaśku, Kaziu, Adaś i ja - na Kotórz M. właśnie. Skoro już wymieniam osoby, to należy dodać tu Czesia P., który oddalił się zaraz po zbiórce, oraz Czesia Sz., który był z nami przez część trasy ? À propos podziału grupy w kontekście deszczu ciekawą teorię wysnuł Jacek, przyznam, że jestem pod ogromnym wrażeniem. Otóż uznał ów mędrzec, że tych troje, którzy się oddzielili, mają gorzej, albowiem to, co spadnie u nich na jedną osobę, to w naszej grupie rozłoży się na dwie ? Czyli w jedności suszej!!! Podsumowując, niedziela pięknie spędzona, opony przebieg 60 km ?

 

Jak mówi Mądra Księga "Na relacji 2 lub 3 świadków oprze się sprawa". Mamy więc rzadką okazję zobaczyć wycieczkę niedzielną widzianą oczami 2 różnych osób ? Zapraszamy do lektury!

14 marca Anno Domini 2021, zachowując humor i rygor sanitarny (m.in odpowiednie odstępy) w składzie 10-osobowym ? udaliśmy się na poszukiwanie wiosny. Mimo, że wiało z zachodu, trochę wbrew naszym zasadom (wyjeżdżać pod wiatr - wracać z wiatrem) wybraliśmy się w kierunku Suchego Boru, Niwek, Szczedrzyka i Jedlic, zamysłem okrążenia Jezior Turawskich i nadzieją, że w drodze powrotnej lasy osłonią nas przed wiatrem ? Spore wrażenie robiły na nas licznie, po drodze spotykane, nawet na niewielkich ciekach wodnych, ślady aktywności bobrów, ze szczególnym uwzględnieniem ich działań nad Libawą (rzeczką od północy wpadającą do Jeziora Turawskiego Dużego). W drodze powrotnej zaczęły nas straszyć lekkie opady. Na szczęście miały one charakter śnieżnej kaszki, która nie moczyła nam ubrań ? Ale już ta kaszka sugerowała, że warto kierować się w stronę domów trasą możliwie najkrótszą. Później śnieżna kaszka zamieniła się w deszczyk lekki, niezbyt uciążliwy (mi np. nie chciało się nawet, z jego powodu, wyciągać peleryny przeciwdeszczowej. Przejechaliśmy średnio 55 km na osobę, czyli 550 km licząc na grupę ? Tym samym jako grupa spaliliśmy ok 12 tyś kalorii, co stanowi ekwiwalent prawie 1,5 kg sadła! Przy okazji nabraliśmy hartu ciała i ducha, polepszyliśmy natlenienie ciał, napięcie mięśniowe i ogólnie poprawiliśmy kondycję przed zbliżającym się sezonem ? Tradycyjnie "uchachaliśmy się" z byle czego i "po same pachy", a ponieważ śmiech to zdrowie, to przedłużyliśmy dzięki temu swoje życie o średnio 5 dni na statystyczny "łeb" uczestnika ? Same korzyści!!! Było fajnie i bomba, a kto nie był ten trąba ? Do zobaczenia na trasie ?

Sławek.

W marcu jak w garncu, wiadomo. I dziś mieliśmy wszystko: śnieg, deszcz, słońce, wiatr, czekoladki urodzinowe i „stolaty” ? Kilku członków Klubu wybrało sobie marzec, żeby się urodzić, czym również reszcie sprawili wiele radości. Aplikacje pogodowe oszukały nas wszystkich równo: miało padać na 30%, a w trakcie wycieczki zmienili na 80% ? Ale w sumie to i lepiej: pewnie przy stuprocentowym deszczu zebrała by się tylko jakaś szalona grupka mających owsiki w zakończeniu pleców. Tak więc humory nam dopisały, a trasa z przewagą asfaltu: Suchy Bór, Chrząstowice, Dębska Kuźnia, Niwki, Szczedrzyk, Jedlice, Turawa, Kotórz Mały, Zawada, Kępa. Z ciekawostek: nad rzeką Libawą, w miejscu słynnego mostka, z którego Jacek onegdaj rzucał rowerem, bobry rozpanoszyły się na dobre. Bobrów dużo, drzew coraz mniej ? W Kotorzu Małym praca nad ścieżką rowerową wre. Najważniejsze, że kosztem jedynie kilku drzew, a nie, jak wcześniej planowano. W Turawie nasza 9 osobowa ferajna podzieliła się: Sławek z Kasią i Zdzichem ruszyli na Niwki, Helenka, Jacek, Jaśku, Kaziu, Adaś i ja - na Kotórz M. właśnie. Skoro już wymieniam osoby, to należy dodać tu Czesia P., który oddalił się zaraz po zbiórce, oraz Czesia Sz., który był z nami przez część trasy ? À propos podziału grupy w kontekście deszczu ciekawą teorię wysnuł Jacek, przyznam, że jestem pod ogromnym wrażeniem. Otóż uznał ów mędrzec, że tych troje, którzy się oddzielili, mają gorzej, albowiem to, co spadnie u nich na jedną osobę, to w naszej grupie rozłoży się na dwie ? Czyli w jedności suszej!!! Podsumowując, niedziela pięknie spędzona, opony przebieg 60 km ?

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 61 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie