2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2021–05–23 Doliną Warty i Prosny rowerowo

Kolejny wyjazd dzięki Adamowi, który zorganizował „majówkę na rowerze” wraz z bratem Andrzejem oraz swoimi kolegami z Brzegu. Udało się spędzić 5 dni rekreacyjnie i krajoznawczo. Z Rajdera dołączyliśmy we dwójkę – z Januszem.

Chętnych było początkowo wielu ale ostatecznie, w środę, z Brzegu pojechały samochodem tylko 2 osoby a z Opola ja z Januszem pociągiem do Jarocina. Spotkaliśmy się w na miejscu w Żerkowie wczesnym popołudniem. Baza noclegowa w Mickiewiczowskim Centrum Turystycznym dosyć przyzwoita – takie trochę lepsze schronisko PTSM, bo pokoje 2-3 osobowe z łazienkami za 40 zł. Blisko duży sklep a do centrum miasteczka 400 metrów. Jedyna „wada” Żerkowa to, że jest położony na wzgórzu i powroty z trasy były pod górę, czasem dosyć stromą. Ale to nie wzniesienia były najgorsze tylko wiatry, z którymi walczyliśmy przez 5 dni – przeważnie z przodu lub boczne. Po rozpakowaniu się, po południu, krótki objazd ok. 40 km okolicznych wiosek – dworki, pałacyki i kościółki, czasem drewniane. W czwartek trasa dookoła Nadwarciańskiego Parku Krajobrazowego – Pyzdry, Ciążeń i Ląd (zabytki od średniowiecza do baroku) ale na początek Śmiełów i Muzeum Mickiewiczowskie w pięknym pałacu. Bardzo dużo zwiedzania przez cały dzień ale kilometrów tylko 82. W piątek tematem przewodnim był pałac w Kórniku i oczywiście wszystko „po drodze” ale okazało się, że Adam podjechał do Kórnika samochodem, więc zostawiliśmy tam rowery i samochodem podjechaliśmy do Rogalina i to był „gwóźdź programu”. Do Kórnika pojechaliśmy w większości „krajówką”, bo było najbliżej i to był koszmar – ponad godzinę jak na jakimś „taśmociągu”, ale z powrotem wracaliśmy już drogami bocznymi wzdłuż jezior i lasów. Kilometrów prawie sto. W sobotę miał być „lajtowy” objazd Jarocina ale znowu wyszło prawie sto kilometrów. Warto było – kilka okazałych pałaców po drodze (w Dobrzycy w pałacu Muzeum Ziemiaństwa) i zamek w Koźminie. W niedzielę powrót do domu przez Gołuchów – muzeum na zamku i w pałacu oraz zagroda żubrów. Z Gołuchowa prosto do Kalisza – szybka wycieczka po mieście i do pociągu. Trasa dzienna niecałe 80 km i oczywiście ponad 4 godziny podróży koleją. W Kluczborku mieliśmy ok. półtorej godziny na przesiadkę i trochę pojeździliśmy po mieście. W Opolu byliśmy przed 9-ą. W sumie bardzo udana wyprawa – dobra lokalizacja, dobry nocleg, łatwy dojazd, ciekawe trasy i dużo zwiedzania. Pozwiedzałem „stare kąty”, bo wszędzie już tam byłem m.in. dzięki rajdom organizowanym przez PTTK z Ostrowa Wielkopolskiego i solowym wyjazdom, ale to było przed 10-20 laty i wszystko wygląda teraz inaczej, piękniej – nowe drogi rowerowe, odrestaurowane zabytki itd. Pogoda była rowerowa – lekkie zachmurzenie i ok. 15-18 stopni a w słońcu ponad 20. Jedyna wada to silne wiatry – wiatr hula po tej płaskiej krainie o czym świadczą liczne elektrownie wiatrowe. Ale daliśmy radę.

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 71 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie