2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2021-06-25-26 Dwa dni w Krainie polskiej Amazonki i dinozaurów

Zaprzyjaźniony Klub z Podbeskidzia bawił na opolskiej ziemi 3 dni z bazą na polu namiotowym „Dzikiej Chaty” w Kolonowskiem. Postanowiliśmy ich odwiedzić i spędzić z nimi piątek na rowerze. W sumie pod namioty zjechało 10 osób, ale niektórzy dopiero wieczorem i rano w sobotę.

Trasa relaksacyjna, bo większość wśród lasów, pogoda na rower wymarzona, przejechane 70 km . W Bzinicy Nowej odwiedziliśmy Grób Karolinki (podobno tej z piosenki gogolińskiej, ale któż to wie…). Na tablicy krótko i ciekawie opisana historia życia Karoliny z Wilhelmshort. Byliśmy następnie zobaczyć „ Śląski Katyń” w lesie niedaleko wsi Barut . Koszmarny sen, który zdarzył się naprawdę…. Bardzo już głodni dotarliśmy do Jemielnicy. Zjedliśmy tu obiad u Pana Armina Urbana, w rodzinnej restauracji. Pan Armin pięknie nas obsłużył, nakarmił i napoił. Pobuszowaliśmy jeszcze po uroczej i zabytkowej Jemielnicy i czas był wracać. Na polu namiotowym płonęło już ognisko, piekły się kiełbaski i kaszanka. Na dzień następny zaplanowany był spływ kajakowy. Atrakcja tak kusząca, że przyjechaliśmy raz jeszcze w sobotę rano (rowery zostawiliśmy przy namiotach w „Dzikiej Chacie”). I uczestniczyliśmy w spływie. Oj, działo się . To były niezapomniane trzy godziny. Z jednej strony sielanka, przecudne okoliczności przyrody i aury, że chciało by się oddać błogiemu relaksowi, ale nie!!! Pod kajakiem czyhały złośliwe, podstępne, złowrogie pniaki, gałęzie, korzenie, meandry, wiry, piranie  Po drodze mijaliśmy nieszczęśników wylewających z kajaka wodę, tudzież trzyosobową rodzinę w całości zamoczoną… jeśli chodzi o naszą ekipę, to braków i uszczerbków w ludziach i sprzęcie raczej nie odnotowaliśmy i w wybornych humorach wypełzliśmy na brzeg w „Dzikiej Chacie” . A, nie napisałam, że nasz spływ odbył się na trasie od Zawadzkiego do Kolonowskiego. Do Zawadzkiego jechaliśmy busem, który prowadził szef „Dzikiej Chaty” i o dziwo… poznał Sławka, ciekawe skąd. A na polu namiotowym wielkie pitraszenie obiadów. Jola nawarzyła zupę na trzy osoby i zaprosiła nas i to była najsmaczniejsza zupa na świecie . Po obiedzie wskoczyliśmy na rowery i przez Krasiejów, a w nim Krzywy Dom i Park Jurajski, dotarliśmy do Ozimka na most wiszący, rzecz jasna, a potem na lody. Po powrocie znów miłe chwile przy ognisku, rewelacyjne domowe piwo Basi i Adama. Dziękujemy Beskidki. Bawiliśmy się z Wami wybornie! Kawał o celofanie już opowiedziany na naszej klubowej niedzielnej wycieczce.

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 123 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie