2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2021-07-11 Niedziela w Głuchołazach

W tę niedzielę daliśmy wytchnąć naszym „rumakom” i część trasy jechały bez obciążenia, tzn. na przyczepie autobusu. Opolski PKS wyszedł frontem do rowerzystów i przez całe wakacje wozi ich na trasie Opole, Prudnik, Głuchołazy. Skorzystaliśmy, super sprawa, można przeznaczyć cały dzień na buszowanie po tamtych okolicach.

Wysiedliśmy w Pokrzywnej na pierwszym przystanku i niespiesznie, wzdłuż Złotego Potoku, wdychając świeże, górskie powietrze, dotarliśmy do ronda w Jarnołtówku. Tu popasaliśmy w przydrożnej cukierni, a potem odwiedziliśmy robiącą wrażenie wielką kamienną zaporę na Potoku. Uchroniła ona częściowo kilka miejscowości przed całkowitym zalaniem w 1997 roku. Zaporę ufundowała cesarzowa Prus w 1903 r., a wybudowali ją Włosi. Po napawaniu się widokami ze szczytu tamy ruszyliśmy w kierunku granicy. Nie dojeżdżając do Zlatych Hor, u Czecha zakupiliśmy parę wiktuałów. Za chwilę byliśmy już w Głuchołazach, Glouchych Lazniech, Ziegenhals, kurcze, jaka ta przeszłość pogmatwana. Przejechaliśmy przez Park Zdrojowy, wcześniej odwiedzając tężnię solankową, która stoi pomiędzy szpitalami MSW i „sercowym”. Wybudowano ją w formie drewnianej wieży widokowej, na którą już niedługo wejście będzie płatne, a na razie w ogóle nie można wejść. Park przeszedł w ostatnich latach metamorfozę na plus, brak tylko tego pięknego basenu sprzed powodzi… Po zawiśnięciu na wiszącym moście nad Białą Głuchołaską do zdjęcia grupowego, udaliśmy się na Górę Chrobrego. Górę zdobyliśmy nie małym trudem, połowę pieszo, co okazało się dodatkową atrakcją, męki owe osładzały nam przyszlaczne malinki. Mieliśmy szczęście, bo do kościółka św. Anny (z 1908 r.) na szczycie akurat dotarł ksiądz, by odprawić mszę i dzięki temu mogliśmy zobaczyć wnętrze tego zabytku. Nieco wyżej obejrzeliśmy jeszcze wciąż remontowane schronisko z wieżą widokową na Przedniej Kopie. Wracaliśmy do miasta popędzani jednym grzmotem i kilkoma kroplami deszczu oraz sporym już głodem. Obiad zjedliśmy trochę rozerwani, część w Zdroju, część parę kilometrów dalej w Mikulowicach, po czym deser na głuchołaskim Rynku zjedliśmy już razem przy okazji zwiedzania centrum tego pięknego, zabytkowego miasteczka. Zbliżała się 18.00 i czas naszego odjazdu z podnóża Gór Opawskich. Zapakowaliśmy rowery na przyczepę i po niecałych dwóch godzinach byliśmy na Dubois w Opolu. Nie wiem, jak reszta, ale ja gotowa jestem na następną wycieczkę w tamte strony.

Ostatnio zmieniany niedziela, 18 lipiec 2021 06:51

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 98 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie