2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2021-08-02-11 Letnia wyprawa w okolice Lublina – dzień 9 i 10

10.08.2021 Dzień dziewiąty Baranów San. – Chmielnik.

W dalszą trasę z Baranowa chcieliśmy udać się promem przez Wisłę, ale niestety nie kursuje, więc musieliśmy zawrócić na most w Kępie Nagajewskiej, potem znów znaleźliśmy boczne drogi między sadami tym razem śliwkowymi, wzdłuż wałów Wiślanych. Tą spokojną i urokliwą trasą jechaliśmy aż do Osieka, potem już mniej fajnie ruchliwą drogą powiatową, aż do odbicia na Kurozwęki. Tam wypatrzyliśmy na mapie jeszcze jeden pałac tym razem Popielów i postanowiliśmy go zwiedzić. Pałac ładny ale w remoncie, jest w rękach prywatnych rodziny, która odkupiła go po burzliwych latach PRL-u, kiedy został im odebrany. Rodzina rozsiana jest po całym świecie, spotykają się tu czasem z okazji uroczystości okolicznościowych. Jeden z właścicieli założył hodowlę bizonów, ale były daleko i trzeba było jechać zatłoczonym wozem drabiniastym ciągniętym przez traktorek i nikt z nas nie miał na to ochoty. Ciekawostką były labirynty mały dla dzieci, duży kukurydziany dla dorosłych. Przewodnik oprowadzał nas po parku i pałacu pokazując salę z rodzinnymi pamiątkami, zachęcając do odwiedzenia rodzinnego browaru z miejscowymi specjałami, gdzie kadzie były na widoku i można było zobaczyć jak i w czym waży się piwo. My zrobiliśmy sobie śniadanko w pałacowym parku, gdyż serwowane w barze burgery z bizona kosztowały 35 zł. A jaką mieliśmy pewność, że to bizon a nie krowa. Z pałacu bocznymi drogami udaliśmy się do Staszowa bujając się w górę i w dół, ponieważ trasa robiła się coraz bardziej górzysta. Oglądamy tu kościół, dworek myśliwski, w którym jest ratusz i ruszyliśmy do Szydłowa. Szydłów jest okolony murami dlatego nazywany jest polskim Carcassone. Oglądnęliśmy rynek, kościół, synagogę i stojące przed nią różne drewniane rzeźby m. innymi Wałęsy, Kopernika, Piłsudskiego, Skłodowskiej, bramę Krakowską, zamek królewski. Dalej jechaliśmy wdrapując się na coraz wyższe górki, aż do Chmielnika, co mnie bardzo zmęczyło i zniechęciło do kontynuacji jazdy po jurze /bo plan był dotrzeć do Częstochowy na pociąg/ ponieważ nie chciałam już bardziej obciążać bolącej nogi. Po drodze kupiliśmy morele, śliwki i brzoskwinie na przydrożnym straganie. Gdy zobaczyliśmy tablicę, że wita nas powiat kielecki to stwierdziliśmy, że bliżej nam do Kielc niż do Częstochowy i że to tam powinniśmy zakończyć trasę. Tym bardziej, że zostało nam jeszcze 140 km, głównymi drogami, bo coraz trudniej było znaleźć te boczne, no i noclegi też. W Chmielniku znaleźliśmy fajny hostel „Chmielnk” w Zespole Szkół. Mieliśmy do dyspozycji dużą salę, kuchnię, prysznice, tyle, że na 3 piętrze i musieliśmy na 1-sze wtargać rowery i całe szczęście bo w nocy była ulewa. Zrzuciliśmy tobołki, udaliśmy się na obiad do polecanej przez panie restauracji „Staropolskiej”. Panowie stęsknieni za naszą kuchnią zamówili kluski śląskie z gulaszem, a ja pstrąga, który choć nie wyglądał to kosztował całkiem sporo. Zrobiliśmy zakupy i udaliśmy się na pokoje opracować trasę na jutro i poszukać połączenia kolejowego do Opola. A proste to nie było, bo bezpośrednich nie ma, na dalekobieżne trzeba mieć wcześniej zarezerwowane bilety na rower. Można się tułać regio ale Januszek wyliczył, że z 4 przesiadkami i przez Śląsk, bo z Częstochowy regio na które liczyliśmy do Opola już nie kursuje. Zniechęceni położyliśmy się spać, licząc na to, że pani w kasie znajdzie nam lepsze połączenie i tak też było. W tym dniu wykręciliśmy 80 km.

Koszty :
bilet do pałacu 23 zł
obiad 41 zł
nocleg 45 zł
zakupy 25 zł
------------
134 zł

11.08.2021 Dziesiąty dzień Kielce – Opole.

Wyjechaliśmy o 8.00 , a panie z hostelu zapewniały nas, że droga do Kielc cicha, spokojna i płaska. Spokojna była ale płaska już nie, co mnie trochę umęczyło, bo noga spuchła już tak, że miałam wrażenie, iż za chwilę skóry mi zabraknie. Na dodatek deszczyk nas pokropił, więc powoli i mozolnie wdrapywałam się z górki na górkę odpoczywając na zjazdach. W połowie drogi zrobiliśmy sobie przerwę na przystanku. I tu zaskoczenie, auta śmigają, a poboczem niespiesznie wędrują w naszym kierunku jakieś duże ptaki. Początkowo myśleliśmy, że to gęsi, a tu niespodzianka, to były młode łabędzie, które mama gęsiego prowadziła na żebry. Majestatycznie przeszły przez ulicę zatrzymując samochody, co wyglądało komicznie, a my szybko się zebraliśmy do odjazdu by nie stwarzać zagrożenia. Do Kielc nie było daleko jakieś 40 km, więc dotarliśmy koło 11-tej, a najtrudniej było przedrzeć się przez rozkopane przedmieścia. Ale jakoś się udało przy pomocy Kaziowego GPS-a. Przejechaliśmy całym deptakiem aż do dworca podziwiając przy okazji miasto, które również położone jest na górkach. Na dworcu miła kasjerka tak dobrała nam bilety by było jak najtaniej i najmniej przesiadek. Tylko Marzenę zamiast do Opola wysłała do Bydgoszczy, ale skorygowaliśmy to już po przyjeździe, po drodze nikt się nie czepiał. Jechało się całkiem wygodnie, tłoku nie było, w Regio miejsce na rowery jest, na dworcach perony już podwyższają, montują windy, więc nie trzeba nosić już po schodach. Jechaliśmy z Kielc do Częstochowy, potem do Gliwic, a na koniec do Opola. Pierwsze dwa pociągi były nowe, ostatni jeszcze stary, co wzbudziło naszą nostalgię i wspomnienia. Ja się bardzo ucieszyłam gdy w oddali zobaczyłam górę św. Anny, poczułam się jak w domu zgodnie z przysłowiem, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej...

Koszty:
bilety na pociąg 35 zł

Całkowity koszt 10-dniowej wyprawy: 1009 zł – czyli przeciętnie wydawaliśmy codziennie 100 zł.

Ogólna liczba kilometrów - 656.

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 49 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie