2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2021-08-22 Czarny Dół i zaczarowana sauna

Dzisiaj padło hasło „w stronę Kolonowskiego” i chętnie wszyscy ruszyli w tę stronę. Ale… poodpadali po drodze.

Pierwszy już na obwodnicy, następni dwaj w Dębskiej Kuźni, czwarty w Krasiejowie. I tak to jest fajne, że, pomimo innych planów niedzielnych, choć na trochę wpadają, żeby chwilę razem pokręcić, pogadać. Trasa: Chrząstowice, Dębska Kuźnia, żółty szlak obok Srebrnych Źródeł (dziś niedostępnych przez te przeklęte bzykacze), Krzyżowa Dolina, Krasiejów, lody, Dino Park zza siatki od północnej strony, stanica wodna (miejsce wysiadania), Czarny Dół, piękna trasa wzdłuż Małej Panwi w stronę Ozimka, Pustków, Szczedrzyk, Niwki i przez las do domu. Mnie najbardziej zaintrygowało miejsce nad Małą Panwią z pobliskim jej starorzeczem Czarny Dół, gdzie pluskają się krasiejowskie Morsy - „Śląskie Zimorodki”. Niedawno tu byłam (26.06) i stała sauna, teraz zniknęła. Myślę, że to sauna zaczarowana, jak całe to niezwykłe miejsce. Tylko w określonych warunkach można ją zobaczyć. Ja chyba wiem ? Nie powiem. W każdym razie zdjęcie, które załączam (z sauną) zrzuciłam z internetu. Widzieliśmy tam również trzech zaczarowanych kajakarzy, którzy przedostawali się przez kamienny próg rzeczny, po czym poszli po rozum do głowy, że mieli wysiąść nieco wcześniej, jak tablica głosiła: „Koniec spływu” ? ? Obok Czarny Dół, takie…uroczysko: potężne liściaste drzewa, tajemnicza zarośnięta woda, kryjąca ciała nowożeńców, jak głosi legenda. Aura nam sprzyjała, zaczęło lać, jak już bezpiecznie w domu wyciągaliśmy kopytka na tapczanie. 67 kilometrów na moim liczniku.

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 90 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie