2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2021-08-20-23 Po górach i dolinach Jeseników

Kolejny wakacyjny, tylko czterodniowy, wypad tym razem w Jeseniki. Już dawno planowałem aby odwiedzić znowu, po latach, „stare kąty” – czyli miejsca do których wędrowałem sam lub przeważnie ze znajomymi.

Teren krajobrazowo piękny i ciekawy – wiele zamków, pałaców i innych atrakcji – ale trudny „techniczne” gdyż jadąc gdziekolwiek zawsze jest pod górę. Jeśli trasy dzienne są umiarkowane, ok. 70 km, to nie jest to wielki wysyłek. Ja, z braku czasu i świadomości, przejechałem w dwa dni trasę czterodniową.

Wybrałem się w piątek rano przez Krapkowice, Głogówek, Osoblahę i Prudnik do Pokrzywnej, gdzie miałem nocleg w schronisku PTSM. Piękna pogoda i lekki wiaterek więc jechało się łagodnie, chociaż cały czas „pod górkę” (Opole 135 m, Pokrzywna 340 m). Nieco większe nierówności (podjazdy) były w Pomorzowicach i za Osoblahą ale dla osłody było ciasto i kawa w Głogówku i piwo w Osoblaha.

W sobotę trasa do Czech. Tematem przewodnim wyprawy był Pradziad oraz zamki w Velkich Losinach i Bruntalu. Zacząłem od Velkich Losin. Zjazd do Głuchołaz i już dalej tylko pod górę. Do Jesenika w miarę łagodnie, ale na Ramzovą, szczególnie od Lipova-lazne już „twardo”, a finisz przed przełączą to już prawie „ściana”. Na Ramzovej (782) krótki odpoczynek. Kofola w kawiarni i rzut oka na wyciągi na Serak i niższe łączki. Dalej Ostrużna i zjazd do Brannej (643). Urokliwe miasteczko z ogromnym zamkiem, który już trochę odnowili z zewnątrz, ale wciąż pusty w środku. Dalej w dół do Jindżihova i znowu w górę serpentynami w kierunku Losin. Pod zamkiem w Velkich Losinach byłem za 5 trzynasta i załapałem się na zwiedzanie. Było co oglądać przez godzinę, chociaż wyposażenie pomieszczeń skromniejsze niż przed laty. Po zamku rzut oka na starą papiernię oraz termalny zdrój i w drogę powrotną. Do Kouty nad Desnou (606) łagodnie pod górę. Po drodze jeszcze wspaniały zamek i park w Loucnej, ale tylko z zewnątrz. W Koutah widziałem wielu rowerzystów którzy jechali na lub zjeżdżali z elektrowni Dlouhe strane. Ja już na to nie miałem czasu. Popularne do zjazdów są hulajnogi. Na Pradziadzie też takie były – wypożyczenie kosztuje 120 koron. Z Koutów ok. 7,7 km pod górę, zawijasami, na Cervenohorske Sedlo (1013). Trzeba mieć cierpliwość liczyć te zakręty przez prawie godzinę. Z przełęczy, na szczęście, już tylko w dół. Najpierw stromo do Jesenika a później łagodnie do Głuchołaz i Pokrzywnej. Cała trasa dzienna ok. 150 km.

W niedzielę wyjazd w kierunku Zlatyh Hor (414). Do miasteczka łagodnie pod górkę, ale dalej, w kierunku Hermanovice hreben (720) coraz bardziej stromo prawie 7 km. To już była namiastka Pradziada. Do Vrbna pod Prededem 5 km zjazdu. W miasteczku zamek, w którym był hotel – teraz „na sprzedaż”. Z Vrbna (528) przez Ludvikov (dawna baza noclegowa rajdów na Pradziada) do Karlovej Studanki (778). W uzdrowisku tłumy ludzi. Odpocząłem, napiłem się uzdrowiskowej, żelazistej i siarkowej wody i tym pokrzepiony pojechałem na Pradziada (1491). Ciężko było po wczorajszej trasie. Ok. 2 km szedłem „z buta”, bo nie opłacało się jechać w tempie marszu na bardziej stromych odcinkach. Za to mogłem podziwiać widoki niedostępne ze szczytu. Od Ovcarni tłumy ludzi – na nogach, rolkach, rowerami, wózkami z dziećmi – jak na wyspie Bolko w Opolu. Na szczycie piwo „na wysokim poziomie” i rozmowy z napotkanymi rowerzystami z Polski – a było ich sporo. Do Bruntala już przeważnie w dół. Na zamek wpadłem o 14:30 i dołączyłem do grupy zwiedzających. Zamek znacznie bardziej wyposażony niż w Losinach. Po zwiedzaniu jeszcze pojeździłem po starówce i w drogę powrotną w kierunku Vrbna doliną rzeczki Opavy. Co prawda pod górę i trochę dalej, ale łagodnie i ominąłem Andelską Horę. Z Vrbna jeszcze „tylko” podjazd do Hermanovic i już w dół przez Zlate Hory do Pokrzywnej. Cała trasa dzienna ok. 130 km.

W poniedziałek powrót do Opola. Najkrótszą drogą przez Prudnik (ok. 63 km) bo już miałem dosyć górek i kilometrów. W Prudniku pozwiedzałem jeszcze wspaniałą dawną willę (pałac) przemysłowca Frankla, bo jest tam dom kultury i otwarty tylko w dni robocze. No i oczywiście, po drodze, kawa i ciasto w cukierni Pela w Łączniku.

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 96 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie