2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2021-10-17 Jesiennie, przyrodniczo i przyjemnie

Łowic - wieś myśliwych - pierwotna nazwa XIII wiecznego Lewina Brzeskiego. Dawno w Lewinie nas nie widziano, to i pojechaliśmy.

Wiem, Krysi będzie przykro, że bez niej, ale zawsze można powtórzyć . W sześcioosobowej grupce (Sławek, Herbert, Kazik, Adam (Pelagia), Czesiu i ja, a także Krecik w torbie ,ruszyliśmy najpierw do Dąbrowy i parku przypałacowego. A potem przez las, Lipową, Przeczę do Lewina. W lesie spotkaliśmy miłą czwórkę: tata, mama i dwójka małych dzieci na wózku, pan pilnował wózka z dziećmi, mama wędrowała z wielkim workiem i zbierała śmieci zostawione tu przez niefrasobliwych, najoględniej mówiąc, turystów. Podziwialiśmy tu trzy ogromne daglezje. Przed Lipową opuścił nas Herbert i przez Chróścinę wrócił do domu, a tam, w parku dworskim spotkał Justynę i Marka, którzy przez Dąbrowę i Narok jechali do Dobrzenia. A my, dojeżdżając do Lewina, odwiedziliśmy ładnie zagospodarowany zalew z ogromnym molo, czy też pomostem, plażą, skateparkiem. Ponieważ chętnych do kąpieli nie odnotowaliśmy wśród naszej ferajny, ruszyliśmy dalej. (Jedynie Krecik zapragnął kąpieli słonecznej, wylazł nawet na koc, lecz zawiało mu fryzurę i prędko wlazł z powrotem do kryjówki w sławkowej torbie. Krecik rozdawał dziś uśmiechy napotkanym dzieciom i dorosłym takoż). Jechaliśmy wałem wzdłuż Nysy Kłodzkiej uroczo wijącej się u przedmieścia. Zjechaliśmy ku jej starorzeczu, a tam zastaliśmy przyrodniczy raj. Rzeczka dziko zarośnięta, mnóstwo kaczek i łabędzie. Stoi tu wieża widokowa, trochę niska, ale zawsze to coś. Wzdłuż rzeki rozciąga się park ze starodrzewem. Dojechaliśmy tędy w pobliże cmentarza, gdzie stoi XVII wieczny krzyż pokutny, który prawdopodobnie pokutnym nie jest. Można o tym poczytać https://brzeg24.pl/slider/161147-krzyz-pokutny-w-lewinie-brzeskim-legenda-i-prawda-na-jego-temat/, bo ciekawe. Czesiek i Kazik pojechali stąd do Opola, a my znów wzdłuż Nysy Kłodzkiej podjechaliśmy do Kantorowic, aby pooglądać zameczek myśliwski i pomnikowe dęby. A potem, już w lewińskim Rynku, zjedliśmy kanapki z czekoladą, pooglądaliśmy bardzo ładną i zabytkową zabudowę tego centrum, pałac i kościół ewangelicki. Wracaliśmy niespiesznie przez Skorogoszcz, Chróścinę (stoi tu trabant cały w kwiatkach), Narok, Niewodniki, Żelazną. Na polach trwa zbiór kukurydzy. Patrzyliśmy, jak żółciutkie ziarno wpada do pojemnika na kukurydzianym kombajnie. Trochę żal, że przez rok nie będzie kukurydzianych pól. Między Lewinem i Skorogoszczą Sławek pokazał nam kamień graniczny z niemieckim napisem oznaczający granicę powiatów brzeskiego i niemodlińskiego. Ostatni postój na zimne resztki herbaty zarządziliśmy w Niewodnikach. Przejechaliśmy 75-77 km czynnie. A Krecik się woził.

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 130 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie