2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

2021-10-30 Złote Jeseniki w letnim czasie

Lato klimatyczne i kalendarzowe skończyło się we wrześniu ale temperatury w ostatnich dniach sięgają ponad 20 stopni w słońcu. Tym razem było letnio – od 16 do 22 stopni w cieniu. Dla mnie ostatnim akcentem sezonu letniego jest zmiana czasu na zimowy i wypadło akurat w tą sobotę. Wybrałem się na tradycyjną „objazdówkę” z Głuchołaz przez Czechy i Prudnik do Opola.

Szynobusem dojechałem do Nysy gdzie miałem 45 minut na przesiadkę. W cukierni Vanilla wypiłem kawę a po drodze zobaczyłem nowy pomnik przed Urzędem Miasta. Dalej wygodnie pociągiem do Głuchołaz i po dziewiątej wysiadłem. I w drogę do Zlatych Hor. Pod górkę do granicy trochę się rozgrzałem i zatrzymałem się na chwilę w sklepie aby kupić mój ulubiony baton Margot. Od sklepu do Zlatyh Hor lekko pod górkę ale pod wiatr i dalej już stromo pod górkę przez cztery zakręty na Petrovy Boudy. Tym razem wiało mocno z południa więc na niektórych trawersach popychało, a na niektórych targało na boki i hamowało. Parking i skręt w lewo na zielony szlak turystyczny w kierunku Biskupiej Kopy. Niby niewiele – „tylko” 1,5 km drogi, ale ten kilometr wspinania się jest bardziej męczący niż te ponad 5 po szosie (średnie nachylenie na tym kilometrze ok. 17%). Droga stroma i kamienista tak, że jazdy było najwyżej 500 m a reszta „z buta”. Za niedługo byłem pod wieżą a tam sporo turystów – Polacy i Czesi. W budce kupiłem piwo i usiadłem aby je wypić i zjeść baton. Ale wiatr był huraganowy i nie było się gdzie schować. Inni też nie siedzieli tylko każdy robił zdjęcie i schodził. Do przełęczy już więcej zjeżdżałem niż schodziłem, chociaż bardzo ostrożnie, bo koła wąskie a droga kamienista, więc z radością rozprostowałem nogi jak stanąłem na asfalcie. Dalej już tylko w dół – Petrovice, Janov, Jindrichov i szybko byłem w Bartultovicach w restauracji Western, gdzie co nie co zjadłem. Wokół restauracji przybyło zagród ze zwierzętami. Od granicy miałem silny wiatr w plecy więc jechało się lekko i szybko. Już bez postojów, główną drogą dojechałem do Łącznika, gdzie w cukierni Pela wypiłem kawę i dalej przez Prószków do Opola. W domu byłem po 16-tej. Bardzo udana wycieczka pieszo rowerowa.

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 73 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie