Wydrukuj tę stronę

2019-09-21 Powitanie jesieni na kąpielisku Bolko

Zgodnie z naszą klubową tradycją spotykamy się trzy razy w roku na ognisku – tym razem witaliśmy jesień :) Chętnych imprezowiczów naliczyłam w sumie 21. Przybywali i odjeżdżali w różnym czasie, zgodnie z naszą klubową maksymą – każdy jedzie i baluje ile ma czasu i potrzebuje :) Na stole każdy stawiał co miał, na słodko i wytrawnie, grunt, że wystawnie, więc były: ciasteczka, czekoladki, kiszona fasolka, papryka, kapusta.

Na grillu smażyły się kaszanki, kiełbaski, chleb i piersi kurze umazane w jakiejś żółtej ostrej mamałydze przez Józka. Nie zabrakło muzyki i tańców, chociaż trzeba przyznać, że gitarzysty wciąż nam brakuje i w związku z tym występy wokalno-taneczne są z roku na rok coraz słabsze :( Może się po prostu starzejemy? Jacuś tradycyjnie brał kąpiele, w czym mu dzielnie pomagałam zastępując wciąż lekko niedomagającego Sławomira. Ela robiła nam fotki i pilotowała nas wzrokiem na brzegu, bo do wody już wejść nie chciała. A póki słońce świeci wcale nie jest tak źle – tylko wejście jest trudne, ale jak się zacznie pływać to się człowiek znieczula po całości i spokojnie do pierwszej bazy dopływamy :) Po wyjściu Jacuś zebrał sporą grupę chętnych do gry w siatkówkę plażową, a ja w wodzie zgłodniałam i wolałam grzać się razem z kiełbaskami przy grillu. Wkrótce i reszta zgłodniała i wrócili do stołu na poczęstunek, pogawędki w podgrupach i kawały Sławka. Gdy zaczęło się ściemniać, ci co byli pierwsi i bardziej zmęczeni, zaczęli się ewakuować. Ognisko jak zwykle gasili Sergiej, Sławek i Marzena – po 20-tej

Ostatnio zmieniany czwartek, 03 październik 2019 16:07

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie