2018-09-25 Pierwsza zimowa wycieczka

W piątek lato , w sobotę powitanie jesieni, w niedzielę…

2018-10-05:07 Powitanie jesieni w Pawełkach

Piątek 5.10.2018 – pierwszy dzień rajdu. Zastanawiałam się, który raz…

2018-09-30 Krapkowice - Święto Dyni

Lato skończyło się tak nagle jak się zaczęło i trudno…

2018-05-01 - 06 Majówka w Jesenikach

Wyruszyliśmy ode mnie o godzinie 8:30 w składzie ja, Grażyna,…

Niedzielne wycieczki

Co tydzień w niedziele organizujemy wycieczki. Startujemy o godzinie 9,…

Po raz kolejny Miasto Prudnik zaprosiło rowerzystów do uczczenia dwóch znamienitych kolarzy – Franciszka Surmińskiego i Stanisława Szozdę.

Niedziela 9 maja (Święto Zwycięstwa według ruskiego kalendarza), był pierwszym naprawdę ciepłym dniem tej wiosny!!! (pod koniec marca wiosna miała jakiś chwilowy falstart, ale potem się opamiętała i dalej było zimno jak na Syberii). Nawet kasztanowce nie zdążyły zakwitnąć przed maturą! Między sobotą a niedzielą nastąpił temperaturowy skok wzwyż o ponad 10 stopni, gdyż z południa zaczęły napływać masy gorącego powietrza ?

Zwykle sporo osób z naszego Klubu Rajder spędzało długi majowy weekend w czeskich Jesenikach. Czesi i Słowacy mają więcej gór od nas, i spędzanie tam czasu pozwala unikać przepychania się w przysłowiowym "wściekłym tłumie".

Po raz kolejny mieliśmy okazję być gośćmi imprezy zorganizowanej przez Tułowickie Towarzystwo Historyczne. Jak zawsze super, jak zawsze niezawodny Heniek przygrywał na gitarze i przewodził wspólnym śpiewom patriotyczno-biesiadnym.

Prawdopodobnie wielu z nas, członków Klubu, myślało dziś przed 10.00: jechać?, nie jechać?, mżawka, drobny deszcz... co tu robić? ? Znam te dylematy od 16 lat (to tyle, ile pedałuję z Rajderem).

Po kilku zimnych dniach w niedzielę było chwilowe ocieplenie, ale niestety zapowiadano silne wiatry, więc długo zastanawialiśmy się, w która stronę pojechać. Zwyciężyli zwolennicy wyprawy na górę św. Anny, gdyż uznali, że trzeba przed wiatrem chować się po lasach.

Dziś słońce rano zaświeciło i więcej przejedzonych rajdersów z domu wygoniło. Jacuś o dziwo pierwszy raz w swojej klubowej karierze przyjechał punktualnie, ale to tylko dlatego, że postanowił dopełnić polskiej śmigusowo-dyngusowej tradycji. Wyjął ze swoich przepastnych sakw zatankowany wodą całkiem spory karabinek i ganiał nas wszystkich jak dziecko.

Mimo świąt i niezbyt przychylnej pogody zebrała się grupka rajdersów nieliczna, a śliczna – przejedzonych świątecznym śniadaniem i gotowych do jazdy. Zdecydowaliśmy jechać wkoło Turawy, więc ruszyliśmy ul. Ozimską w górę skręcając koło działek w stronę lasu, bo trochę wiało.

Zrobiło się trochę cieplej to i chętnych do jazdy coraz więcej, mimo zmiany czasu, która nas nieco skołowała. Wiatr był zachodni to i w tą stronę postanowiliśmy jechać, aby łatwiej było wracać. Najpierw Sławomir oprowadził nas po swojej okolicy prezentując lokalne ciekawostki. Pierwszą był zielony samochodzik z szybą wyklejoną mandatami parkingowymi, potem miejsce niedawnego pożaru, aż w końcu pojechaliśmy przez Wyspę Bolko, Chmielowice, Komprachcice na parking leśny koło Szydłowa.

Wycieczka była dziś krótka, toteż relacja takoważ ? Dzień trochę ponury z prognozą na śnieg, deszcz i nie wiadomo, co jeszcze. Ale kwiat Klubu zawsze gotów ? Choćby poodwiedzać stare kąty niedaleko od miasta.

Strona 5 z 22

Kalendarz

Odwiedzający

Odwiedza nas 41 gości oraz 0 użytkowników.

Początek strony

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą polityką prywatności.

Zgadzam się na używanie plików cookies na tej stronie